Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Finansowe polowanie trwa

karta kredytowa

 Pamiętacie geparda z poprzedniego wpisu? I że należy przed nim zwiewać jak gazela? :) 

No i okazuje się, że polowanie trwa. Kogo? Banków. Na kogo? Na nas, na nasze słabości. Wpaść można na każdym kroku. Gazeta.pl pisze Włożenie do naszych kieszeni możliwie najwięcej kart kredytowych to dla banków jedna z ostatnich desek ratunku w kryzysowych czasach.Zjawisko wciskania nam kart kredytowych nasila się. Zwłaszcza w sklepach, w marketach. Przyczyny?

- kryzys

- zmniejszające się dochody banków

- zwiększająca się konkurencja między bankami. 

Pomijam szczegóły, które opisane są w artykule tj. większe oprocentowanie takich kart w porównaniu z kartami prosto z banku, krótszy okres bezodsetkowy, etc. etc. Tak, szczegóły. Samo zjawisko jest dla mnie niepokojące. Niepokojące również z osobistego punktu widzenia. A to dlatego, że 3 lata temu (w okresie mojej finansowej ciemnoty) kupiłem sobie pralkę. Na raty. Do umowy ratalnej dorzucono mi "w prezencie"  kartę kredytową (o takim zabiegu również wspomina artykuł). "Nie musi pan z niej korzystać" - uprzedziła miła pani. "A to w porządku" - pomyślałem sobie. "Gdyby jednak..." - zarzuciła przynęte na głęboką wodę mojej finansowej nieświadomości - "...wystarczy włożyć do bankomatu, wpisać ten oto tu PIN i już. Będzie działać.". Schowałem kartę do szafki nie słysząc tykania. Co tykało? Bomba zegarowa w zamkniętej szafce. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że w końcu ona odpali. 

Spłacałem spokojnie raty. Minęło 10 miesięcy. Pralka moja, spłacona. Super. Ale przyszedł moment, w którym brakowało mi kasy (banalnie, nie kontrolowałem wydatków, więc przed końcem miesiąca zabrakło jakichś 200-300pln). No i co? No i usłyszałem tykanie z szafki. Odpaliłem nieświadomie bombę (ale uczciwie przyznam... w tamtej chwili traktowałem to jak wybawienie). Co było potem, możecie się domyślić. Wyczerpałem limit. Minimalne spłaty, które wcale karty nie spłacały. Opłaty za spóźnioną spłatę. Etc. etc. 

"W sumie takich kart jest już ok. 4 mln." - podaje wspomniany wcześniej artykuł. Nikt mi nie powie, że ludzie, którym miła hostessa w przejściu w hipermarkecie wcisnęła kartę kredytową ("Ale proszę spojrzeć. Dodatkowe punkty. Koszyk ze słodyczami za założenie w prezencie. Rabaty przy zakupach. 5000 dostaje pan/pani od ręki"), to ludzie świadomi swoich pieniędzy, o ustabilizowanej sytuacji finansowej, którym ta karta nie zaciśnie pętli (w najlepszym wypadku pętelki) na szyi. Skończy się tak, jak to było w moim wypadku 3 lata temu. Widzę często przy kasie małżeństwa z dwiema kartami, które płacą "sklepowymi" kartami. Widzę w wyobraźni jak siedzą potem nad wyciągami z banku. Jak kwota kredytu się nie zmniejsza. Jak zastanawiają się, dlaczego dali sobie to wcisnąć.

Teraz. Gdy widzę hostessę z koszykiem smakołyków i srebrną/złotą/różową kartą, która "uszczęśliwi moje zakupy", krzyczę: GEPARD! I uciekam... :)

poniedziałek, 25 maja 2009, frugal

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/05/25 12:13:18
oj ciezko bedzie zrezygnowac z karty k., bo czasem sie przydaje.. (a pozniej sie zaluje ;D) ale decyzja podjeta... za czesto kusi.. pozatym co za frajda wydawac pieniadze ktorych sie nie ma
-
Gość: trwvi, 62.108.176.*
2009/05/25 13:01:31
Ja ze swoja zrobilem to co na zdjeciu...

..gdy okazalo sie ze w przeciagu roku uzylem 2-3 razy, z tego prowizje byly duze, a do tego zobaczylem ze wlasciwie za frajer odaje ok 70zl bankowi rocznie za sama mozliwosc posiadania....

rach ciach - przecieta - odnioslem do banku.. od 4 lat nie mam KK. to ok 250zl w portfelu z samych oplat - ostatnio za troche mniejsza kwote kupilem sobie radio do auta bo stare padlo.. tak wiec zamiast bankowi napychac sejf pieniedzmi skorzystalem ja sam - a wystarczyly do tego tylko nozyczki :)


-
2009/05/25 14:08:31
U mnie jest jedna, od dawna dawna. Ostatnio zmniejszyłam na niej limit, chociaż miły pan w banku bardzo nalegał, że może jednak mi się przyda o wiele wyższy. Niestety. Karta pozostała, bo często jest jedynym możliwym środkiem płatniczym w necie, ale przyznaję, że wymaga ogromnej dyscypliny i kontroli - łatwo zapomnieć, że tam się utopiło pieniądze.
-
frugal
2009/05/25 14:34:53
@snowinmay: To prawda. Karta w niektorych miejscach i za niektore uslugi jest jedynym mozliwym srodkiem płatniczym. I z tego powodu, czasem warto ją zatrzymać. Jednak gdy limit karty nie ma pokrycia w naszym stanie konta a impulsy wydawania są silniejsze niż nasza samokontrola, to robi się problem.
-
2009/05/25 15:27:12
Wszystko jest dla ludzi, podobno... Samokontrola jest konieczna przy wszystkim co wciąga ;).
-
yez.hodowca
2009/05/25 22:30:51
Frugalu, uporczywie budujesz w nas uczucie antypatii to tego interesującego zwierzęcia, jakim jest gepard. Jako miłośnik kotów nie mogę się na to zgodzić. Na swój osobisty użytek przypomniałem więc sobie film Matrix i pewien cytat: "If you see an agent... you do what we do. Run. You run your ass off."
Myślę, że słowo "agent" ma też niezły potencjał i odpowiednio źle się kojarzy :-)
A tak na poważnie, w stu procentach się z Tobą zgadzam.
-
frugal
2009/05/25 22:45:22
@yez.hodowca: Gdy mówię tu oszczędzaniu, o wychodzeniu z długów, to jako motto tego bloga, mógłbym zacytować słowa Morfeusza: "I'm trying to free your mind, Neo. But I can only show you the door. You're the one that has to walk through it." Pozdrawiam ;)
-
Gość: luc, 81.15.161.*
2009/06/03 11:55:22
Prawidłowo używana karta też pomaga w oszczędzaniu - trzeba tylko pamietać o jej terminowej spłacie. A pieniądze do czasu spłaty mogą procentować na koncie oszczędnościowym. Jeśli do tego wyrobimy sobie kartę z moneyback - to można na niej zarabiać - niewiele, bo 1% od transakcji (kk alior, bądź polbank), ale zawsze to coś w kieszeni :-)

pzdrwm
luc

'jak czlowiek umrze, to nie zyje' kurt vonnegut, jr.
skocz.pl/earphorny - co mi w uchu siedzi...
-
2009/06/10 22:46:41
doskonale pamiętam moją pierwszą kartę kredytową - 10 lat temu, wtedy nie były jeszcze tak powszechne, dostępne tylko dla "wybranych" (ha, ha), najpierw z limitem 5.000, potem samowolnie przez wystawcę karty zwiększonym do 10.000. Dziś mogę stanowczo stwierdzić, że ta karta była początkiem mojego zjazdu w dół... Po 5 latach czyli 5 lat temu musiałam w końcu wziąć kredyt konsolidacyjny, żeby spłacić te wszystkie debety karty i inne badziewia, już z inną świadomością finansową, pomyślałam sobie: nigdy więcej... Ale niestety nie mialam żadnych frugalowych rad pod ręką, które by mi uświadomiły, że nie wystarczy nie mieć karty, żeby nie wydawać więcej niż się zarabia. Ciągle mi się wydawało, że coś muszę mieć, gdzieś być, uważałam się za jakąś taką klasę, ja wiem? przynajmniej dobrą średnią? No więc mieszkanie, samochód, knajpa, wakacje, buszowanie za ciuchami (zresztą z samotnymi i bezdzietnymi przyjaciółkami, a ja sama wychowuję córkę, gdzie mi było finansowo do nich?). Co za idiotka ze mnie. A, i jeszcze otworzylam kompletnie niedochodowy biznes, który mnie ściągnął jeszcze niżej (ale przez długi czas tego też nie widziałam, bo były w końcu kredyty kupieckie od dostawców). W końcu po następnych 5 latach przy okazji następnego drobnego kredyciku ktoś wcisnął mi kartę, którą z całą świadomością konsekwencji w całości wykorzystałam, bo zwyczajnie musiałam. Aczkolwiek teraz pilnuję terminów spłat (dla lepszego samopoczucia staram się spłacać kwotę minimalną + wszystkie koszty wyszczególnione w wyciągu, żeby to się choć trochę spłacało...). Ale ogólnie dno. Gdzieś w kwietniu trafiłam na Frugala, myślę, że jestem na dobrej drodze co nie zmienia faktu, że niektórych zasad jak planowanie budżetu nie mogę zastosować, bo nie mam tych pieniędzy, które potrzebuję na życie i spłatę wszystkich zobowiazań, z drżeniem serca patrzę czy wpływają z bieżącej działalności i z duszą na ramieniu ale i z ulgą zanoszę je zaraz w zębach do różnych firm banków i instytucji w kolejności ważności i terminów, niestety widzę powoli, że po prostu za mało wpływa, żeby to się wszystko jakoś trzymało kupy...
-
big_kredyt
2009/11/13 18:43:22
Na karty trzeba uważać.Co prawda dużo ludzi uważa ,że bez karty nie może życ ,ale trzeba na nią uwazać.Łatwo się zadłużyc.

(Zapraszam na swoją strone informacyjno -finansową)
Frugal

Wypromuj również swoją stronę