Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Jak podchodzić do pieniędzy?

gazele

No właśnie... jak "podchodzić": drobnymi krokami czy w tempie szalonym jak bieg gazeli? "Podchodzić" do oszczędzania, kontroli wydatków i tych wszystkich rzeczy, które Frugale lubią najbardziej. Zadałem sobie to pytanie po wpisach, jakie pojawiły się ostatnio na Get Rich Slowly i na The Simple Dollar. 

Ujmując rzecz w skrócie... autorzy obu blogów zastanawiają się, czy oszczędzanie, kontrola wydatków i ujmowanie swoich finansów w ryzy powinny stać się obsesją. Czy powinno się (powracam do początkowego pytania) podchodzić do sprawy drobnymi krokami czy szaleńczym biegiem? Skąd takie pytanie? Ano z dwóch odmiennych postaw, jakie charakteryzują człowieka, który postanowił zapanować nad swoimi finansami. Gdy odkrywasz, że coś jest nie tak, że masz za dużo długów a za mało oszczędności, że żyjesz od wypłaty do wypłaty, że nie wyrabiasz się z rachunkami i postanawiasz coś zmienić, zaczynasz działać. No właśnie... w jaki sposób lepiej? Czy od razu narzucić sobie bardzo ostre oszczędzanie, odmawianie wszystkiego, co choć trochę zbędne i obsesyjnie dążyć do finansowego celu. Czy lepiej powoli zmieniać swój tryb życia, swoje podejście do pieniędzy?

J.D. Roth z Get Rich Slowly uważa, że lepiej drobnymi krokami wchodzić w nowe życie. Powody? Gdy ktoś od razu rzuci się na głęboką wodę oszczędności i kontroli wydatków: 

- doznaje szoku jakby wskoczył do lodowatej wody

- ma wrażenie, że ten nowy tryb jest opresyjny, że życie stało się formą niewoli

- zamiast płynąć dalej, do wyznaczonego celu, wraca na "bezpieczną wyspę" długów, bo tam czuł się swobodniej; 

Dlatego "najlepszym sposobem na rozpoczęcie oszczędnego (finansowo świadomego) życia są małe kroki."

Natomiast Trent z The Simple Dollar uważa, że by cokolwiek zmienić musisz mieć focus. Niesamowite, ogromne skupienie i intensywne działanie w stronę zamierzonego celu. Inaczej o sukces będzie trudno, bo zmiana podejścia do pieniędzy wymaga zmiany schematów, jakie stosujemy w życiu. Bez takiego skupienia tych sztywnych schematów nie zmienimy. Trent powołuje się na Dave'a Ramseya (o jego strategii wychodzenia z długów pisałem tutaj), który stworzył określenie intensywność gazeli:

 Gazele to łagodne stworzenia, na które nieustannie poluje najszybsze zwierzę na świecie - gepard. Skoro gepard jest tak szybki, to mogłoby się wydawać, że gazele już dawno wyginęły. Jednak gazele nauczyły się, że gepard jest szybki tylko wtedy, gdy biegnie w linii prostej. Gdy więc są ścigane zaczynają podskakiwać, biegną zygzakiem i robią kółka tak długo, aż gepard się zmęczy i odpuści. 

Czas zacząć myśleć jak gazela. Jeśli ty jesteś gazelą a twórcy reklam i firmy kredytowe są gepardem, zacznij podskakiwać, krążyć i biegnij. Rób WSZYSTKO, żeby uciec, żeby nie dać się złapać. Gdy dostaniesz umowę na kolejną kartę kredytową, z niskimi opłatami, niedużym oprocentowaniem i ogromną ilością bonusów, krzycz: GEPARD! i zniszcz to najszybciej, jak się da.

To dwa różne podejścia, dwa różne tempa! A cel jeden...

Ja (Frugal;) bliższy byłem podejściu z Get Rich Slowly. Podjąłem 5 kroków: 

1. Rozpoznałem problem (u mnie sygnałem były dwa fakty: większa pensja i równolegle coraz większy debet na koncie). 

2. Zacząłem szukać wiedzy, czy to tylko mój problem czy też inni go mają. Czytałem, czytałem i jeszcze raz czytałem. Trafiłem na masę amerykańskich blogów o ludziach, którzy mieli ogromne długi i jakoś z nich powychodzili. Notowałem metody, sposoby, jakimi to osiągnęli. 

3. Zacząłem kontrolować wydatki. Ale to też nie stało się od razu, nie w tydzień, nawet nie w miesiąc. Różne bowiem sposoby zapisywania wydatków można znaleźć w sieci. Zaczęło mi się udawać, gdy konsekwentnie i sumiennie zacząłem brać paragony ze sklepów, potem odkładać je do pudełka, które stoi w kuchni a potem przenosić do arkusza kalkulacyjnego, który sam stworzyłem

4. Zacząłem ograniczać wydatki. Zrezygnowałem z gazet, ograniczyłem kanały w kablówce, zmniejszyłem prędkość internetu, mniej wizyt w kinie, dużo mniej jedzenia na mieście, etc. etc. A wszystko co udało się zaoszczędzić, przeznaczyłem na długi.

5. Stosując powoli te wszystkie kroki zacząłem zmniejszać kwotę zadłużenia. Ale wciąż jestem "w drodze". 

Wszystkie te kroki stawiałem stopniowo. Głównie dlatego, że z każdym krokiem uczyłem się, nie wiedziałem co dalej, nie wiedziałem jak. Ale to, co mam wspólnego z gazelą, to skupienie i koncentracja. Chciałem uciec, wciąż chcę się wydostać. Dlatego choć stopniowo i powoli wchodziłem na drogę finansowej świadomości, to cały czas mam przed sobą Cel. I tylko on jest najważniejszy. 

A Ty? Obsesyjnie postanowiłeś zmienić swoje finanse i zacząłeś działać jak gazela uciekająca przed gepardem? Czy drobnymi krokami zacząłeś wchodzić na nowe, nieznane tereny?

sobota, 23 maja 2009, frugal

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
yez.hodowca
2009/05/23 21:21:24
Noszę jednego geparda w portfelu. Nazywa się citi i jest srebrny. Póki co nie goni mnie, bo obiecał, że przez pierwszy rok nie będzie. Ale ma moje zdjęcie, jak płatny zabójca, więc nie zapomni o mnie.
Ostatnio do niego zadzwoniłem. Powiedziałem mu krótko, żeby się gonił. Jestem gazelą?
-
frugal
2009/05/23 21:26:51
@yez.hodowca: jeż (yez) gazela? to taka kolczasta... ;)
-
Gość: mi, *.static.bait.pl
2009/05/24 10:58:47
Ani to, ani to....na razie szukam strategii pasujące do mojej sytuacji ;-)
-
2009/05/24 11:06:00
Chyba trudno na raz wszystkie zasady zastosowac z dnia na dzien. Tak wiec podzial dla mnie jest troche nie zrozumialy. Fakt faktem ze ja staram sie wszystkie (sensowen) porady wykorzystac naraz - w tym samym czasie stosowac ale nie wprowadzac. Czy to juz kwalifikuje mnie do gazeli? Wg mnie stosowanie jednej rady np tylko spisywanie wydatkow bez podejmowania decyzji o redukcji niepotrzebnych wydatkow spowalnia proces, tym samym zadowolenie z podjetej decyzji o kontrolowaniu wydatkow. Jesli wiec stosowanie roznych sztuczek na poprawe budzetu w jednym czasie nazwiemy gazela to uznaje ja za jedyna dajaca 1. szybkie efekty 2. zadowolenie z wynikow. Niebezpieczenstwo jakie widze tylko w tym scenariuszu to takie ze jak gazela nie bedzie patrzec gdzie biegnie to wpadnie na drzewo ;)
Frugal

Wypromuj również swoją stronę