Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Jak stworzyć fundusz awaryjny?

emergency

"Będzie deszcz. Potrzebujesz funduszu na deszczowe dni. Potrzebujesz parasola"  Dave Ramsey Total Money Makeover

Fundusz awaryjny to podstawa domowego budżetu. To pierwszy krok do wyjścia z długów. To najważniejszy krok do finansowej przemiany. To różnica między finansową głupotą a finansową świadomością. To już wiemy. O funduszu awaryjnym pisałem już wcześniej.

Teraz pomysły, jak go stworzyć. Skąd wziąć pieniądze. Na forum "Oszczędzamy" zawiązała się ciekawa dyskusja o funduszu. Padły w trakcie niej słowa "równowartość 12 miesięcznych dochodów byłaby luksusem, ale ciężko taką sumę odłożyć". To prawda. W ogóle ciężko odłożyć dodatkowe kwoty, ale funudsz awaryjny (moja nazwa: kwota ratunkowa) jest niezbędny. Na początek dwa etapy budowania takiego funduszu i sposoby, jak te etapy pokonać.

Etap I. 1000 pln 

To podstawowa suma dla tych, którzy wychodzą z długów (ja... ja... tak, ja też:). Przyda się: na naprawę samochodu, na niespodziewane wesele, na które zostaniesz zaproszony, na zastrzyki dla psa, który nagle zachorował itp. 

Uważam, że 2 miesiące (maksymalnie) powinny starczyć, żeby taką sumkę odłożyć (jeśli dobrze zarabiasz, zrobisz to w miesiąc). 

1. Ogranicz wydatki. Dzięki temu ci, którzy dobrze zarabiają (wiem, że to względne...) będą mogli w 1 miesiąc odłożyć ów 1000 tylko poprzez odpowiednie decyzje. Nie jedz na mieście, nie chodź do kina, poodchudzaj się przez miesiąc i nie kupuj słodyczy, zrezygnuj z gazet "lub czasopism" - czytaj w internecie, nie kupuj książek - wypożyczaj itd. itd.  Krótko mówiąc: zaciśnij pasa i wyciśnij ten 1000 ze swojego budżetu. Jeśli Twoja pensja nie pozwoli "wycisnąć" 1000 na fundusz, czytaj dalej... :)

2. Sprzedaj niepotrzebne rzeczy na allegro. Książki, których już nie będziesz czytać. Może stary rower, którym nie jeździsz, kilka płyt, których nie słuchałeś od kilku lat. Ubrania (te, z których już dzieci wyrosły; garnitur, którego nie lubi Twój mąż). Zabawki (zapewne jest kilka, które stanowią nadmiar i zagracają). Zrób porządny remanent w domu. Zawsze jest co sprzedać (nie nakłaniam oczywiście do bezmyślnego wyprzedania wszystkiego, po prostu pozbądź się gratów, z których nikt nie korzysta). 

3. Zarób dodatkowe "stówki". Może sąsiedzi chcą wyjść w piątek do kina, ale nie mają co zrobić z dzieckiem. Zaopiekuj się za drobną sumę. Może da się komuś pomóc w ogródku (koszenie, grabienie, kopanie, rąbanie drewna) i zarobić paręset złotych. Zmywaj w weekendy gary w pobliskiej knajpie. Może jesteś dobry/a z angielskiego i możesz kogoś pouczyć prywatnie. Działaj, rusz głową. Coś wymyślisz. [a jeśli myślisz sobie: "To poniżej mojej godności" - nie czytaj już dalej. Widocznie nie potrzebujesz niczego zmieniać, widocznie nie potrzebujesz funduszu awaryjnego, widocznie nie potrzebujesz tego bloga.]

4. Jeśli pojawi się jakaś dodatkowa kwota w Twoim budżecie (zwrot podatku?), przelej ją na fundusz. 

Przepraszam za perswazyjny ton tych akapitów, ale nie czytałbyś pewnie tego posta, gdybyś nie szukał sposobów. Ja też szukam, też próbuję i mówię o tym, co działa. Nie da się nic zmienić, nie zmieniając niczego.  Nie podoba Ci się stan Twoich finansów i szukasz wyjścia, bezpieczeństwa, spokoju? Trzeba działać...

Etap II. 3 x miesięczne wydatki
 
To dla tych, którzy spłacili pożyczki, karty kredytowe. Jeśli zdecydujesz, że potrzebujesz większy funudsz (równy 6 x miesięczne wydatki), to poniższe sposoby i tak się nie zmieniają. 

1. Rób to wszystko, co w Etapie I. 

2. Ogranicz niektóre z comiesięcznych wydatków (pakiet kablówki, oszczędzaj prąd, zużywaj mniej paliwa, zrezygnuj z karnetu na siłownię - zacznij biegać). Wszystkie te kwoty przelewaj na fundusz. 

3. Dodatkowa praca. Podobnie jak w Etapie I. Ale na dłużej... Dodatkowe pół-etatu? Praca w weekendy? Gdzie? Co? Nie wiem, co jest najlepsze dla Ciebie. Wymyśl coś. Hej, dasz radę :)

4. Przy każdej wypłacie na samym początku ustal sumę (10%?), którą od razu przelejesz na fundusz. 

Przy odpowiedniej koncentracji i determinacji w działaniu myślę, że w 3 do 6 miesięcy powinno się udać odłożyć taką sumę. 

Może macie jakieś swoje sposoby szybkiego zapełnienia funduszu?

niedziela, 10 maja 2009, frugal

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/05/10 22:17:28
Na innym blogu (mojepieniadze.blox.pl/html) spotkalam sie z inna koncepcja. Otoz to tak zwana poduszka finansowa powinna byc krotnoscia wydatkow miesiecznych - umozliwia przezycie kilku miesiecy bez pensji. Zas fundusz awaryjny jest dowolna kwota (np 2k) na nieprzewidziane wydatki jak na przyklad naprawa lodowki itp. i tutaj 12 krotnosc pensji chyba jest kwota na wyrost. Czyli autor proponuje oddzielenie finansow na ewentualny brak dochodow od wydatkow nieplanowanych. Wg mnie ten podzial ma sens.
-
2009/05/11 00:19:17
Bardzo fajna koncepcja - tylko czy ja coś takiego proponowałem? Szczerze mówiąc nie pisałem o tym dokładnie, ale ja mam niejako trzystopniowy fundusz awaryjny - 1. fundusz awaryjny jako taki (aktualnie - 5 tys, chciałbym - 20 tys,), poza nim 2. dedykowaną poduszkę finansową na wspomaganie spłaty kredytu hipotecznego (aktualnie - 1,5 tys - docelowo nie mam koncepcji czy powoli rozwijać aż do kwoty wystarczającej na jednorazową spłatę reszty kredytu, czy rozwinąć do paru tysięcy a dalsze nadwyżki na bieżąco przerzucać na wcześniejsze spłaty obniżające raty) 3. jako fundusz para-awaryjny traktuje też oszczędności na cele konsumpcji ( czyli nowy samochód czy wakacje), trzymam je też na koncie oszczędnościowym i jakby co mogę użyć (aktualnie 3,5 tys. na wakacje i 2,5 tys. na samochód - docelowo 10 i 25) po prostu chwilowo rezygnując z wakacji czy zmiany samochodu.
-
Gość: Magda, *.biol.uw.edu.pl
2009/05/11 09:51:35
Myślałam troche o Twojej propozycji zwiększania funduszu poprzez dodatkową pracę. Zauważyłam, że w moim przypadku skutkuje nieodrzucanie różnych proozycji pracy nawet tylko trochę związanej z moim wykształceniem. W ten sposób praktycznie w każdym roku robie jakiej opracowania, piszę recenzje, a nawet ciągle udzielam korepetycji, mimo, że od kilku lat już nie jestem nauczycielem, ale przecież ciągle wiem jak to robić. W pewnym sensie, po kilku latach brania różnych dziwnych zleceń i współpracowania z różnymi ludźmi, praca zaczęła do mnie przychodzić. Oczywiście, trzeba te zlecenia wykonać terminowo i dobrze, a nawet przedterminowo i bardzo dobrze, co czasemo kupione jest siedzeniem do późna, albo wychodzeniem z jednej pracy, żeby iść do drugiej. Zawsze myślę: ktos uznał, że jestem właściwa osobą do zrobienia tego zlecenia, jeśli je wezmę może kiedyś da mi jeszcze jedno, jesli odmówię- znajdzie kogoś innego. Oczywiście cena jaką płacę to cena zmęczenia, braku wolnego czasu itd, ale to już kwestia priorytetów.
-
2009/05/11 11:37:05
marcinhorala- jeszcze wczoraj dalabym sobie reke uciac ze u Ciebie przeczytalam o tym podziale, ale tak patrze teraz na Twoj blog i chyba cos namieszalam. W kazdym razie do mnie taki podzial przemawia, bo w sytuacjach awaryjnych jak zepsuta lodowka nie zmniejszam okresu ktory mam pewnosc ze przezyje bez pensji. Takie pieniadze w poduszce finansowej powinny byc wg mnie wykorzystywane jedynie w skrajnie awaryjnych sytuacjach jak np brak dochodu. Wysokosc zas funduszu awaryjnego (przy zaproponowanym przeze mnie podziale) powinno sie dostosowac do swojej sytuacji.. np. osoba z samochodem potrzebuje wiecej na tym funduszu niz bez niego aby nie przekroczyc zalozonego budzetu.
-
frugal
2009/05/11 21:04:05
@magda: Oczywiście cena jaką płacę to cena zmęczenia, braku wolnego czasu itd, ale to już kwestia priorytetów. Ale mam nadzieję, że warto? W końcu założenie jest takie, że dziś harujemy po to, by wkrótce zbijać bąki... gdzieś w ciepłych krajach ;)
@amijami: Otoz to tak zwana poduszka finansowa powinna byc krotnoscia wydatkow miesiecznych - umozliwia przezycie kilku miesiecy bez pensji. Zas fundusz awaryjny jest dowolna kwota (np 2k) na nieprzewidziane wydatki jak na przyklad naprawa lodowki itp. i tutaj 12 krotnosc pensji chyba jest kwota na wyrost.
Ramsey w swojej książce pojęcia "emergency fund" używa dla sumy, która może być przeznaczona na coś NAPRAWDĘ niespodziewanego. Bo przecież lodówki się psują, samochody się psują a prezenty bożonarodzeniowe daje się zawsze na Boże Narodzenie, które od wielu już lat przypada w grudniu i da się je przewidzieć z 12miesięcznym wyprzedzeniem :) Wówczas warto mieć po prostu oszczędności, które pokryją te wydatki. Ale to sytuacja, która dotyczy uporządkowanych już domowych finansów. Bo jak się wychodzi z długów, jak ja w tej chwili, to fundusz awaryjny jest po to, żeby pokryć właśnie niespodziewaną naprawę samochodu i już się na nią nie zadłużać.
-
2009/05/13 20:24:01
@frugal: Rozumiem Twoje podejscie. Dla osoby wychodzacej z dlugow kazdy nagly wydatek jest niespodziewany i moze powaznie zachwiac budzetem oraz planem oddluzenia. W takim wypadku moj podzial bedzie sztuczny i ograniczal elastycznosc dysponowania pieniedzmi. Ja raczej patrze z pozycji osoby bez zadluzen, ktora potrzebuje ustalic zasady dysponowania pieniedzmi, aby w dlugi nie popasc. i uzyskac pelna kontrole nad finansami. Dla mnie najwaznym jest pewosc mozliwosci przezycia przez dana ilosc miesiecy bez pensji - bo o splate dlugow sie nie musze martwic. Dlatego tez mam osobny fundusz na ten cel, a osobny na nagle nieplanowane wydatki, ktore wplynelyby negatywnie na opracowny budzet miesieczny. Tak wiec moja propozycja bylaby prawdopodobnie dobra dla innego scenariusz finansowego niz Twoj.
-
2009/06/18 08:23:20
udalo mi sie znalezc ciekawy pomysl ktory umozliwia nie nadszarpywanie funduszu awaryjnego poprzez sprawy ktore moga byc przewidziane: oszczedzanie.net/fundusz-planowy/ autor bloga proponuje aby zalozyc fundusz planowy dzieki ktoremu oplacamy wieksze wydatki ktore jestesmy w stanie w pewnien sposob przewidziec ale nie mieszcza sie w typowym miesiecznym budzecie. Co o takiej koncepcji myslicie? Oczywiscie pierwsza moja mysl to 'ehhhh kolejny fundusz' ;), ale wydaje sie miec to sens.
-
Gość: DariuszR, *.dynamic.gprs.plus.pl
2011/01/01 20:37:09
Według mnie nie ma sztywnej zasady dotyczącej tworzenia funduszów rezerwowych dla wszystkich. Każdy zarządza na swój sposób. Można tworzyć jeden fundusz rezerwowy lub kilka na różne cele, przy czym ten drugi sposób jest lepszy, ze względu na to że łatwiej kontrolować, ile pieniędzy jest na poszczególne cele. Jedno wiem napewno: żaden z tych funduszy nie daje żadnej gwarancji na to, że pokryje nieplanowane wydatki. Tutaj przyjmuje się pewien poziom ryzyka. To nie jest tak że np. poduszka finansowa ma być koniecznie na pół roku czy też fundusz awaryjny ma wynosić co najmniej 1000 czy 2000 zł. Tu chodzi o to, że to jest coś za coś, czyli jeżeli jest więcej pieniędzy odłożone na fundusz to mniej jest na codzienne wydatki. Dlatego trzeba przyjąć jakiś poziom ryzyka, bo odkładać jak najwięcej pieniędzy to też trochę bez sensu. Są inne opcje. Można np. utworzyć fundusz awaryjny do kwoty 50% zakładanej przez nas wartości czyli np. 50% z 1000 zł a więc 500 zł, reszta to ewentualna pożyczka na 500 zł. Kredyt zaciągnięty w cele pokrycia nieplanowanych wydatków ma tą zaletę, że nie potrzeba aż tak dużo odkładać ale to tylko przy założeniu, że można go później spłacić. Chcę tu uświadomić, że kredyty nie są złe same w sobie, trzeba tylko umieć się z nimi obchodzić.
Frugal

Wypromuj również swoją stronę