Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Finansowe wnioski na wakacje

...a ściślej rzecz ujmując - po wakacjach.

1. Wakacje są drogie. Jakkolwiek na to nie spojrzymy... wakacje są drogie. Czy wylecimy na egzotyczną wyspę, czy wyjedziemy na Mazury, czy pojedziemy na tydzień na Węgry - wakacje są drogie. No ale co z tego? To po prostu jedna z cech wakacji. Nie nowa, nie zaskakująca ani tym bardziej nie zasługująca na krytykę czy biadolenie. Chcesz wypocząć? To będzie kosztować. Nie zmienia to jednak faktu, że warto nad tymi kosztami panować.

2. Wypłać pieniądze na miejscu. Mówię tu o wyjeździe zagranicznym. Nie wiem, czy jest tak wszędzie czy nie (więc proszę nie traktować tych słów jak profesjonalnej porady finansowej), ale na Węgrzech forinty wypłacane na miejscu z bankomatu kosztowały znaczniej mniej, niż forinty kupione w kantorze. Warto jednak pamiętać, że bank pobiera prowizję za taką wypłatę (w moim przypadku 9pln), więc lepiej raz a dobrze, niż codziennie wypłacać mniejsze kwoty.

3. Karta kredytowa nie zawsze jest zła. Tam, gdzie można było płacić kartą, płaciłem. Za te operacje nie zostały pobrane żadne prowizje, przelicznik walutowy taki sam, jak przy wypłacaniu pieniędzy z bankomatu (korzystny, korzystniejszy nawet niż przelicznik w kantorach w moim mieście). Oczywiście wszystko ma sens, dopóki te kwoty mają pokrycie w naszej gotówce. Jeśli nie jesteśmy w stanie tuż po powrocie spłacić tych wszystkich wydatków, to lepiej karty nie ruszać. (Można też, rzecz jasna, płacić zwykłą kartą debetową/bankomatową ale podobno nie zawsze te karty są honorowane).

4. Nie przesadzajmy z oszczędzaniem. Skoro już zdecydowałem się pojechać na wakacje, to chyba liczę się z tym, że podróż i noclegi to nie są jedyne koszty jakie trzeba czy jakie jestem gotów ponieść. Tak... leżak na plaży też kosztuje, zimna cola w zacienionym plażowym barze kosztuje, lokalne dania na kolację w knajpce w centrum kosztują. Ale to są elementy, które powodują, że jest nam wygodniej, przyjemniej etc. Bo tego na urlopie przecież szukamy. I trzeba sobie zdać z tego sprawę jeszcze przed wyjazdem. Piszę o tym, bo obserwując ludzi wkoło (a wielu było Polaków) miałem wrażenie, że niektórzy przesadzają z wysiłkami zmierzającymi do tego by było jak najtaniej. Cały bagażnik butelek z oranżadą przywieziony z Polski mnie po prostu dziwi a może nawet drażni.(bo dlaczego nie dać zarobić właścicielowi sklepiku na miejscu).  Jeśli chciałbym wydać mniej, pojechałbym do rodziców, którzy mieszkają w pobliżu jeziora i niedaleko od morza. Albo został w domu i codziennie robił wypad nad jezioro. Ale przecież chcemy uciec, zobaczyć inny krajobraz, spróbować innego jedzenia. I nie dajmy sobie całej urlopowej frajdy przesłonić myślą: "Nic nie wydam, nic nie wydam, nic nie wydam." To z całą świadomością mówiłem ja - Frugal (ang: oszczędny) :)

5. Nie przesadzajmy z wydawaniem. Jak już obiad to najdroższy. Plus deser. Jak już cola w barze, to może jeszcze piwo, frytki i hot-dog. Jak już leżak, to parasolka plus inne opłaty, bo "co sobie będę żałować". No właśnie czasem należy sobie pożałować i powiedzieć: stop. Mam świadomość, że tydzień na wakacjach wiążę się z tym, że będę chciał wieczorem wyjść sobie do knajpki i zjeść dobrą kolację, że raz będę miał ochotę pójść do aquaparku a raz pozwiedzać okoliczne miasta. I te wydatki uwzględniam, liczę się z nimi (mimo że boli, bo małe nie są). Jednak na miejscu kusicieli, atrakcji, okazji jest dużo, dużo więcej. Wszystkie kuszą a my opanowani przez wakacyjną atmosferę mamy ochotę im ulegać. Rozsądek, przede wszystkim rozsądek.

poniedziałek, 27 lipca 2009, frugal

Polecane wpisy

  • Czy zawsze opłaca się kupić używane auto?

    W związku z tym, że mój 9letni samochód zaczyna coraz częściej uskarżać się na swoją starość (które to skargi kończą się wizytą u mechanika) zacząłem myśleć o z

  • Co słychać?

    Ostatnie tygodnie zupełnie nie sprzyjały pisaniu z kilku powodów: a) oblepiające upalne powietrze nie sprzyja skupieniu i pracy. b) nadeszły wakacje, więc trzeb

  • Jak wydać świąteczną premię?

    Świąteczna premia. O ile już taką dostaniemy, to jak ją spożytkować? W mojej osobistej podstawowej komórce społecznej mężczyzna (czyli ja) premii nie dostanie,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: dzierzba, *.static.bait.pl
2009/07/27 22:47:23
hungaroring ? ;-)
-
2009/07/28 11:31:03
Ad 2. Potwierdzam - w moim przypadku (zeszłoroczny wypad na Chorwację) kuny wypłacane w bankomacie były tańsze od tych z kantoru. Co do kosztów wypłat - sprawdziłam przed wyjazdem na stronie swojego banku gdzie za granicą mogę wypłacać bezpłatnie. Mój ówczesny bank (teraz zmieniłam na taki, który w ogóle nie pobiera opłat za wypłaty z bankomatów) miał umowę z jednym z chorwackich banków, którego bankomaty były we wszystkich większych miejscowościach turystycznych. Zaznaczyłam je sobie na wydrukowanych googlowych mapkach miast, które zamierzałam zwiedzić - et voila!
Ad 3. Powiem więcej - jest dobra :) Tankowanie opłacane kartą Visa (a w Europie podobno korzystniejszy przelicznik ma MasterCard) wyszło taniej niż w kraju i - znowu - taniej niż za gotówkę kupowaną w kantorze. Ad 4 i 5. Znów się zgadzam (jakie to nudne). Dobrym sposobem jest ustalenie sobie maksymalnego dziennego budżetu z wliczeniem przyjemności, wtedy można go po prostu wydać bez poczucia winy, a jednocześnie nie przeszarżować.
-
2009/08/06 12:15:50
Nie zgadzam się. Ja też muszę ograniczać wydatki. Żeby zapewnić synowi fajną wycieczkę w cenie życia w domu plus koszty paliwa i jakieś bilety wstępu, zdecydowałem sie na trasę po polskim wybrzeżu, od "ruskiej granicy" do "niemieckiej granicy". Zakupy w hipermarketach, biwaki w znanych mi z młodzieńczych lat miejscach, gdzie mozna na dziko (niestety, jest ich coraz mniej), grilowanie, grilowanie, gotowanie na benzynowym kocherze i zwiedzanie najpiękniejszej i najdzikszej przyrody. Owszem, wydaliśmy na wejściówki na latarnie morskie, na muzea, poszło niemało na paliwo, powiedzmy, że tyle, co na Węgry i z powrotem, ale nauczyłem syna samodzielności, radzenia sobie poza cywilizacją Na ognisku i grilu robiliśmy nie tylko karkóweczki, rybki, zupki i pieczone kartofle, ale nawet zapiekanki i lazanie. I to nie jakieś Mac-gotowce kupione w cynfolii, ale prawdziwe, zrobione z normalnych surowców, jak mięsko, makaron, jajka, przyprawy, warzywa. Już słyszę te pytania - jak zrobić w lesie piekarnik :D zapewniam, da się bez trudu, przynajmniej taki do zapieczenia zapiekanki. Ciasta jeszcze piec nie próbowałem tą metodą. Jedyną rzeczą, której zdecydowanie nie próbowaliśmy robić w lesie, to lody i piwo, ale te rzeczy normalnie także kupujemy w domu, zatem nie pogorszyły naszego planowanego budżetu.
Samochód to jednak ogromna wolność, choć dziś znacznie trudniej się nim poruszać niż kiedyś. Niemal wszędzie same zakazy, niemal wszędzie wyciągnięte ręce, żeby za coś płacić. Na szczęście tylko NIEMAL wszędzie a nie wszędzie, z reguły w miejscach znanych mi z dawnych pieszych wypraw z plecaczkiem nadal da się biwakować, choć nieraz auto trzeba zostawic dość daleko. Jednak w ciągu tygodniowej pełnowartościowej wyprawy (sprzęt turystyczny juz mam, i to dość wyrafinowany) mogę "udokumentować" co najmniej 700 zł oszczędności na dwie osoby, licząc niezapłacone najtańsze noclegi i różnicę w cenach żywności w dużych miejskich marketach i małych wiejskich sklepikach nad morzem. Te 700 zł zasiliło moje spłaty kredytów, z którymi borykam się 10 lat i które skończę spłacać za rok. I za rok za jedną obecną miesięczną ratę zabiorę syna np do Paryża, z noclegiem w prawdziwym hotelu :).
-
big_kredyt
2009/11/14 19:05:15
Bardzo ciekawy artykuł :) Ale co się poradzi.Jeżeli chce się mieć fajne ,ciekawe wakacje trzeba zapłacić.

(Zapraszam na swoją stronę informacyjno -finansową)
Frugal

Wypromuj również swoją stronę