Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Jak Feniks z popiołów

Przychodzi taki moment, że mam dość. Nie chcę już mi się zbierać paragonów, zapisywać wydatków, rozsądnie gospodarować pieniędzmi, rezygnować z bzdurnych wydatków. Przychodzi czas, że mam po prostu ochotę olać to wszystko. Nie chce mi się najzwyczajniej w świecie myśleć o tym wszystkim, o czym piszę na blogu. Ten czas na szczęście minął (o tym, że nastąpił wiecie dobrze, bo objawił się dłuższą przerwą w prowadzeniu bloga).

Ale potem... minął ten czas, minął urlop i znów nabrałem sił i ochoty, by wstać, otrzepać się z kurzu i ze zdwojoną siłą ruszyć dalej.

Pojawia się jeden problem. Mianowicie pytanie, czy to w ogóle ma jeszcze sens. Czy po takiej przerwie jeszcze się uda? A może to w ogóle nie jest możliwe? "TO" czyli wyjście z długów, oszczędzanie, mądre zarabianie i wydawanie, mądre życie. Otóż... deklaruje z całą świadomością: to jest możliwe i to MA sens.

Co robić po takiej przerwie? Jak wrócić do poprzedniego sposobu myślenia i trybu życia?

1. Poczytać. Wziąłem do ręki "Total Money Makeover", "Najbogatszego człowieka w Babilonie". Poprzeglądałem dawne wpisy na moim ulubionym "Get Rich Slowly". Krótko mówiąc: jeśli wypaliła się w Tobie motywacja, poszukaj jej tam, skąd brałeś ją wcześniej.

2. Cel. Od nowa spojrzeć na cel. Moim celem od początku pisania "Frugala" jest wyjść z długów, zebrać oszczędności i choć przez chwilę w podstawowym stopniu poczuć bezpieczeństwo w domowych finansach. Dziś mam świadomość, że przez ostatnie parę tygodni, gdy nie chciało mi się o domowym budżecie nawet myśleć, zaklinałem rzeczywistość. Chciałem zapomnieć o długach, o tym, że trzeba jeszcze sporo wysiłku włożyć, by się ich pozbyć. Dlatego od nowa spoglądam teraz na cel. Widzę w wyobraźni miejsce, do którego od jakiegoś czasu chcę dojść. I to spojrzenie daje mi siły, żeby wytrwale iść w tym kierunku.

3. Zacząć wykonywać podstawowe, elementarne czynności. Ułożyć budżet na nowy miesiąc, powpisywać wydatki do arkusza kalkulacyjnego, uporządkować rachunki. Po prostu działać, proste ale niezbędne czynności najskuteczniej odpędzają czarne/szare myśli.

I pamiętaj... czegokolwiek nie planujesz, o czymkolwiek nie marzysz... uda się! :)

wtorek, 28 lipca 2009, frugal

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
domik82
2009/07/29 08:27:28
Od jakiegoś czasu czytam twojego bloga. Życzę Ci powodzenia w tym trudzie zapanowania nad wydatkami. Sam jestem właśnie na etapie pierwszej w życiu pożyczki od banku (kredyt odnawialny z przeznaczeniem na wyposażenie mieszkania) i widzę że muszę się mocno trzymać wewnętrznego planu spłat. Łatwo tutaj popaść w myślenie to jest tylko XX odsetek.

Pozdrawiam.
-
truszer
2009/07/29 09:22:41
Tak to jest z tymi celami. Jeśli są trudne i wymagają sporego zaangażowania przez długi czas to przychodzą momenty zwątpienia. No ale czasem dobrze jest zrobić przerwę w dążeniu do celu po to aby potem ruszyć z nowymi siłami. Ja tak mam np. z nauką angielskiego. Wielkie zrywy przeplatają się z przerwami.
Jeśli chodzi o przerwy na blogu to rozumiem Cię doskonale. W ostatnich tygodniach też jestem w tej fazie i nie potrafię się zabrać do tworzenia kolejnych wpisów na moim blogu.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości i w pisaniu i w realizacji celów
-
domik82
2009/07/29 12:02:16
@truszer - do Ciebie też zaglądam. Miło się czyta twoje historyjki. Dawno nic nie pojawiło się na RSS.
-
Gość: iza1973, *.acn.waw.pl
2009/07/30 21:37:07
z tego co ja widzę po sobie - to jeśli cele są zbyt ogromne, to nas przytłaczają i przerastają. i łatwiej o zwątpienie. jak podejdę prościej (do końca października spłacę kartę a w październiku zrezygnuję z kredytu odnawialnego) - jest łatwiej i konkretniej. i łatwiej się sprężyć. A jak planuję bardziej globalnie - w stylu - chcę budować swoje oszczędności na emeryturę, to się frustruję. Wakacje wyszly drożej niż się spodziewałam, a do tego w jakimś sensie dopadł mnie kryzys i spadły mi troche dochody. no i ręce opadają że co prawda kredyty place, na zycie jest, ale nic nie odkladam :(
-
2009/08/04 15:19:16
Ja staram sie przeciwdzialac takim chwilom po pierwsze nagradzajac sie od czasu do czasu za wytrwalosc. Rowniez rozmowa z innymi ludzmi oraz czytanie blogow pomaga. Ostatnio tez coraz wiecej osob z mojego otoczenia zaczyna sie interesowac finansami osobistymi, wiec "wprowadzanie" nowych osob w tematyke pomaga mi utrzymywac motywacje na pozadanym poziomie.

A co najwazniejsze mysle to trzeba nie stac w miejscu. Juz mam opanowane podstawy jak: nie tracenie pieniedzy na oplatach stalych, tworzenie budzetu, przemyslane zakupy itp.Teraz dla mnie nadszedl moment na poszerzanie wiedzy na temat inwestowania. Tym zapewne sie szybko nie znudze bo to temat rzeka.

Trzymam za Ciebie oraz za czytelnikow bloga kciuki. Powodzenia i wytrwalosci.
-
2014/06/06 12:06:16
Dobre porady, trzeba też ludzi uświadamiać, że uncja złota czy pieniądze nie leżą na ziemi, więc trzeba się ostro starać, by wszystko wyszło jak trzeba.
Frugal

Wypromuj również swoją stronę