Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

5 zalet prowadzenia domowego budżetu

dollarsMasz plan. Bez znaczenia, dokąd zmierzasz, plan jest niezbędny. Wychodzę z długów? Potrzebny plan. Zamierzam odłożyć na wyprawę do Afryki? Potrzebuję planu. Chciałbym uruchomić firmę, która będzie przynosić tak potrzebne zyski? Plan, plan, plan. Budżet domowy to tak naprawdę plan działania. Bez niego pieniądze pouciekają, zmarnują się, pójdą z dymem albo zostaną w sensie ścisłym zeżarte. Ten plan nie musi (i nie powinien) być jeden na każdy miesiąc. Warto, moim zdaniem, na początku każdego miesiąca ułożyć nowy budżet, czyli krótko mówiąc plan na nadchodzące 4 tygodnie. Ile, na co, po co? Do tego rzecz jasna przyda się arkusz kalkulacyjny.

Łatwiej opanować pokusę nagłych, niespodziewanych i zupełnie zbędnych wydatków. Jeśli mam plan (i wiem, PO CO go stworzyłem), to chęć wydania 10, 100, 1000 złotych na coś, co mnie akurat napadło, zachwyciło i oszołomiło, łatwo jest odeprzeć. Wystarczy spojrzeć na plan, jak na drogowskaz i zobaczyć, czy te 100 złotych na głupią zachciankę nie spowoduje przypadkiem zejścia z trasy. Jeśli spowoduje, rezygnujemy. Plan to namber łan ;)

Spokój. Zaplanowałem sobie na co przeznaczę miesięczne dochody, przeznaczyłem kwotę na fundusz awaryjny, zaplanowałem kwotę na spłatę kredytu, obliczyłem, ile potrzebuję na jedzenie. Wszystko poukładałem, więc musi się udać. Jeśli budżet jest oparty na rzeczywistych możliwościach i potrzebach, jeśli rozsądnie w nim wszystko zrównoważyłem, to nie muszę się martwić, że nie dam rady, że się nie uda, że pogrążę się w większych długach.

Więcej pieniędzy. Tak, tak... Nigdy nie miałeś/aś poczucia, że gdzieś jakby ta kasa wyciekła. Że przecież nie zarabiam wcale tak mało, a tu brakuje do "pierwszego"? No bo pieniądze nieprzypilnowane pouciekają. Budżet jest najlepszym dozorcą. I okazuje się - jeśli porównamy - miesiąc budżetowy z niebudżetowym, że w tym pierwszym pieniędzy jest jakby więcej.

Jesteś przygotowany. Nie wyobrażam sobie budżetu bez uwzględnienia tego, czego z góry uwzględnić się nie da. Po angielsku emergencies. Składam na kupkę jako fundusz awaryjny a jednocześnie też w budżecie trzymam jakąś sumkę pod ręką. Nagły wydatek? Jestem przygotowany.

wtorek, 08 września 2009, frugal

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: GK, *.net-serwis.pl
2009/09/10 21:50:52
Trochę nie na temat, ale ciekawi mnie ile miesięcznie wydajecie na jedzenie. Domowe + to na mieście najlepiej :)
-
2009/09/15 13:33:10
W zależności od częstotliwości jadania na mieście: 800-1200 zł na miesiąc. Dwie osoby w przedziale 25-30 lat :-)
-
Gość: , 57.66.197.*
2009/12/04 10:52:48
u mnie załkiem podobnie średnio z żonką wydajemy w całym miesiącu ok 800-900 zł na zakupy ale to jużcałość razem ze środkami czystości itp - poprostu liczę to jako zakupy :)
dodatkowo dla wypadów na miasto czy to na kolację czy to na imprezę mamy osobny budżet "imprezowy" 150zł w zupełności to wystarcza.

Dodam że na jedzeniu nie oszczędzamy - jemy dużo ryb (łososie dorsze krewetki surimi itp) mięsko tylko lepszej jakości wołowinka niepoprzerastana plus świerze jarzyny z bazaru... także nic niezdrowego :)
Frugal

Wypromuj również swoją stronę