Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Długi to niewola...

dług to niewola

"... oraz 9 innych rzeczy, których powinienem był nauczyć się od taty"

1. Długi to niewola. Przez nie pracujesz, bo musisz. Bo nie masz wyboru.

2. Czas to pieniądz. Pieniądze to nie tylko monety i banknoty. To czas, który spędziłem, by je zarobić. Ilekroć wydaję pieniądze, wydaję też czas, który spędziłem pracując.

3. Własność to więzienie. Przedmioty, książki, sprzęt elektroniczny, samochody, rowery, zegarki, buty, szafki na kolejne buty, regały na kolejne książki. Otaczamy się, obrastamy w rzeczy. Nie możemy się spod nich wydostać, pojawia się przejmujący strach, że je utracimy. Zabezpieczamy. Kupujemy coraz większe mieszkania, domy, garaże by to wszystko pomieścić. Nie możemy się nigdzie ruszyć, bo graty nas blokują.

4. Reklamy mogą robić nam wodę z mózgu. Nie pozwólmy na to. Uwodzą, mamią, hodują w nas potrzeby i zapotrzebowania.

5. Pieniądze dają wolność, choć - jak wiadomo - szczęścia nie dają. Pieniądze poszerzają nasze możliwości. Dają szansę wyboru.

6. Nie sprzedaj duszy w zamian za pensję. Pieniądze nie powinny być głównym motywem wyboru ścieżki zawodowej. Ważniejsze są: spełnienie, szanse nauki i rozwoju oraz własne wartości. Znajdź pracę, którą kochasz.

7. Posiadaj. Choć brzmi to jak kompletne zaprzeczenie punktu 3, to nim nie jest. Posiadaj, kupuj to, co "robi" pieniądze a nie to, co zmusza do ich wydawania (tak, tak... też słyszę tu echo Kiyosakiego).

8. Wydawaj mniej, niż zarabiasz. Słyszałeś miliony razy. I co? Udaje się? Jeśli nie, ściągnij arkusz kalkulacyjny i zacznij kontrolować wydatki.

9. Oszczędzaj 50% swoich dochodów. Ambitne. Bardzo. Ale droga do wolności JEST długa i kręta.

10. Zapanuj nad swoimi pieniędzmi. Kontrolować, oszczędzać, spłacić długi. Tak oczywiste a tak trudne.

Na podstawie wpisu, który J.D. Roth poświęcił książce "Debt is slavery (and 9 thing I wish my dad had taught me about money)".

niedziela, 04 października 2009, frugal

Polecane wpisy

  • "Pracuj ciężko i oszczędzaj"

    "Dlaczego osczędzanie pieniędzy jest takie ważne? Dlatego, że oszczędzanie oznacza samodyscyplinę, a samodyscyplina w jednym obszarze życia przekłada się na wsz

  • Przestań udawać bogatego...

    Fakty: - 86% drogich luksusowych aut należy do ludzi, którzy nie są milionerami - 16$ - tyle większość milionerów płaci fryzjerowi (łącznie z napiwkiem) - 4 na

  • Wolność finansowa a nieruchomości

    Recenzja książki. "Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości" Sławomir Muturi, Robert Zduńczyk. W związku z tym, że wstępów i tak nikt nie czyta, od

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: silesia7, 85.219.202.*
2009/10/05 11:35:25
Witam,

Moj post bedzie niezwiazany z tematem wpisu za co z gory przepraszam.

Mam pytanie do autora bloga. Wiem ze czytales Bogatego ojca i zastanawia mnie po prostu Twoj stosunek do teori tam zawartych. Ja ta ksiazke przeczytalem i wydaje mi sie ze poglady ktore reprezentuje ten blog sa kwintesencją "biednego" podejscia do pieniedzy. Moje pytanie jest takie: czy wynika to z falszywego zrozumienia Bogatego ojca, czy jest to swiadomy wybór drogi "biedno-średniej" klasy przez Ciebie?
-
mruczando5
2009/10/05 16:01:54
Ad. 2 - niby oczywiste, a daje do myślenia. Właśnie w tym kontekście zamyśliłam nad kwestią kupowania/robienia II śniadania :) Do tej pory wydawało mi się, że na pewno lepiej jest je robić (jedzenie zdrowsze i tańsze) i ostatnio nawet udało mi się przygotowywać swoje kanapki co najmniej 3 razy w tygodniu, ale teraz już nie jestem taka pewna. Czas, który poświęcam na przygotowanie kanapek i codzienne zrobienie zakupów (świeże pieczywo) chyba jest jednak dla mnie więcej wart niż te kilka złotych. W ten sam sposób można też podejść do jedzenia na mieście i jazdy samochodem zamiast komunikacją miejską, chociaż w tym ostatnim przypadku na korzyść MPK przemawia argument "ekologiczny". Masz ci los, co post, to dylemat :)
-
ekologik
2009/10/05 16:19:45
Podsumować to chyba można w jednym punkcie -- pracuj, zarabiaj i wydawaj pieniądze po to, żeby żyć -- a nie żyj po to, żeby pracować, zarabiać i wydawać. ;)
-
frugal
2009/10/05 18:36:59
@silesia7: 1. Kiyosakiego zawsze będę cenił, bo jest mistrzem motywacji. To właśnie jego książka zmotywowała mnie do myślenia o pieniądzach.
2. Mój stosunek do każdej teorii, która proponuje życie lepsze, ciekawsze, jest jak najbardziej "na tak". Diabeł jednak - jak zwykle - tkwi w szczegółach. I wraz ze szczegółami kończy się teoria a zaczyna praktyka.
3. Wybieram to, co w moim przypadku działa w tej chwili najskuteczniej. Nazywaj to biednym myśleniem, nazywaj mnie synem biednego ojca. Nazywaj, jak chcesz.
4. Przykłady? Kiyosaki mówi: kupujmy nieruchomości, które będą przynosić zysk z najmu. Kupuj aktywa. Skąd pieniądze? Z banku (odpowiada RK) - każdy bank chętnie da Ci pieniądze na nieruchomość pod wynajem. A kilka tysięcy na opłaty notarialne, podatek od czynności cywilno prawnych, etc. etc.? Namówić inwestorów? Ok... wolę spłacić swoje długi niż namawiać obcych ludzi, by zadłużonemu facetowi dawali pieniądze na inwestycje w nieruchomości. Po spłaceniu karty kredytowej i kredytu odnawialnego, zacznę myśleć i o szukaniu aktywów. Teraz chcę się pozbyć balastu. Poza tym, sprawdzałem, bank wcale tak chętnie tych pieniędzy nie daje. A 100% wartości nieruchomości od jakiegoś roku jest praktycznie nieosiągalne.
5. Kiyosaki bardzo wyraźnie kreśli podział między złym długiem i dobrym długiem. Karta kredytowa, pożyczki to złe długi i apeluje o ich unikanie. Popieram. Złych długów trzeba się pozbyć i właśnie to robię. I właśnie o tym piszę na blogu.
6. Kiyosaki proponuje rezygnację z myślenia o pracy na etacie jako sposobie na spokojne, bezpieczne życie. Owszem. Też nie mam ochoty całe życie być zależnym od swojego szefa. Ale w tej chwili nie mam pomysłu na biznes, który mógłbym uruchomić po godzinach i zdobyć dzięki niemu środki na niezbędne do ucieczki z wyścigu szczurów. Poza tym wszystkie moje możliwości i umiejętności, na których mógłbym zarobić są blokowane przez umowę z moją firmą (zakaz konkurencji). No i... last but not least... lubię swoją pracę, rozwijam się, mam z niej frajdę, od 2 klasy liceum chciałem robić to, co robię dzisiaj (w dodatku w jednej z najbardziej znanych w Polsce firm :) )
7. Kiyosaki z jakichś powodów też pierwsze inwestycje dokonywał z pieniędzy ZAOSZCZĘDZONYCH z pensji (pracował w Xeroksie, wcześniej coś odłożył z pieniędzy z armii).
8. Wydaje mi się też, że KIyosaki wiedzę o pieniądzach prezentuje jak dobry sprzedawca. Lekko, łatwo, prezentując same zalety, nie mówi tego, co jest drobnym drukiem.
9. Podsumowując... zgadzam się z jego pomysłami (które BTW nie są jego pomysłami a jedynie świetnie napisaną kompilacją tego, co o pieniądzach pisali inni - choćby Clason w "Najbogatszym człowieku w Babilonie") ale jestem przekonany, że to o czym on pisze, nie dzieje się ot tak... od ręki.

@mruczando5: Wszystko ok, pod warunkiem, że w czasie, który zaoszczędzisz na robieniu kanapek będziesz w stanie zarobić więcej, niż wydasz na kanapki kupne. Bo jeśli nie, to jesteś na minus.

@ekologik: Doskonałe podsumowanie.
-
Gość: silesia7, 91.123.217.*
2009/10/05 19:59:17
Przepraszam jesli Cie urazilem. Nie bylo to moim celem. Chcialem tylko poznac Twoj punkt widzenia na ten temat. Masz racje, ze pierwsze co musisz zrobic to wyjsc ze złych dlugow. Czego zycze Tobie i wszystkim, którzy tego potrzebują.
Pozdrawiam gorąco
Silesia7
-
frugal
2009/10/05 20:50:48
@silesia7: Nie poczułem się urażony ani troszeczkę :) Odebrałem Twoje pytanie, właśnie jako chęć poznania mojego zdania o Kiyosakim. I to zdanie przedstawiłem (widzę teraz, że chyba zbyt obszernie ;) Pozdrawiam i zapraszam do jak najczęstszego komentowania. F.
-
2009/10/06 09:41:56
Przeczytalam Twojego bloga z wielkim zainteresowaniem, a teraz czekam na kolejne wpisy:) Mimo, ze problem zlego dlugu mnie nie dotyczy, a u Ciebie wydaje sie celem numer jeden by sie go pozbyc, bardzo lubie Cie czytac. Wszystko co dotyczy finansow osobistych jest interesujace.
Odnosnie wpisu pkt 6. Nie sprzedaj duszy w zamian za pensję. Niby racja, ale ten punkt bym bardziej rozwinela. W Polsce cala masa ludzi studiuje kierunku "bez przyszlosci", a potem pretensje, ze problemy ze znalezeniem pracy i zarabianie 1200 zl. Moim celem bylo: co studiowac, bym potem mogla zarobic i uniknac problemow na rynku pracy, a do tego by mnie to rozwijalo i interesowalo.
-
frugal
2009/10/06 15:44:29
@zuzair: To nie dyplom takiej czy innej uczelni, takiego lub innego kierunku określa, kim jesteśmy i jak możemy w życiu zarabiać. Dewiza, która "nabyłem" od rodziców była taka: "Studiuj to, co cię interesuje, rozwijaj swoje indywidualne predyspozycje a potem wymyśl, jak na tym zarobić." Cóż mogę powiedzieć... studiowałem kierunek kompletnie nieprzydatny na rynku pracy, a pracę mam dziś dobrą :) Ale jest wielu kolegów i wiele koleżanek, którzy studiowali ze mną i dziś zawodowo i finansowo radzą sobie bardzo słabo.
-
2009/10/06 17:03:25
Oczywiscie, ze kierunek studiow nie okresla kim jestesmy.
Na "konkurencyjnym" blogu byl kiedys wpis o milionerach amerykanskich. Wiekszosc z nich to adwokaci, ksiegowi... Jak zostac jednym lub drugim nie studiujac prawa/ekonomii? Wiedza, ktora zdobywamy podczas studiow nie raz jest podstawa do dalszej kariery zawodowej. Oczywiscie nie zawsze i to nie znaczy, ze po studiach nie mozna pojsc w zupelnie innym kierunku niz dotychczasz, jednak uwazam, ze przy wyborze studiow powinno sie myslec o tym, co chcemy robic dalej.
-
frugal
2009/10/06 17:51:49
@zuzair: Zawsze powinno się myśleć, co chcemy robić dalej. Zgadzam się bez reszty. Niemniej znam też wiele osób po ekonomii (bo to taki dochodowy kierunek), marketingu (bo - kiedyś mówiono - taki przyszłościowy), prawie (tak, tak), które nie mają fajnej pracy, dobrej pensji, itd. A na pierwszym roku studiów wierzyły, że studia im pomogą w ich zdobyciu.
-
2009/10/06 21:16:57
Frugal niedziwne- byl taki czas, ze "wszyscy" studiowali zarzadzanie i marketing:)))
-
frugal
2009/10/06 21:17:43
@zuzair: :)
-
erarchpembrok
2009/10/09 08:24:48
Ad. 3: To zależy od podejścia. Ja raczej nie potrafiłbym żyć bez kupowania książek, filmów i płyt. Lubię je mieć, nabywać, oglądać i macać. Ot, fetysz. Ale to nie znaczy, że jakoś szczególnie przeraża mnie wizja ich utraty. Tak czy siak - masz rację w kwestii przestrzeni, którą zajmują.
Frugal

Wypromuj również swoją stronę