Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Wolność finansowa a nieruchomości

fridomia

Recenzja książki. "Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości" Sławomir Muturi, Robert Zduńczyk.

W związku z tym, że wstępów i tak nikt nie czyta, od razu przejdę do rzeczy.

Plusy:

- Konkrety. Autorzy nie snują marzeń i górnolotnych dywagacji, jak to wspaniale być wolnym finansowo mając np. 2 hotele, hipermarket i 5 strzeżonych parkingów. Oparli swoją książkę i koncepcję finansowej wolności na jednym "produkcie": mieszkaniu (mieszkaniom) pod wynajem. Co wydaje mi się dość solidnie osadzone w rzeczywistości.

- Osadzenie w polskiej rzeczywistości. Kwestie podatkowe, bankowe itd. dopasowane do polskich realiów. Konkretne wskazówki, gdzie szukać pieniędzy, ile potrzeba na początek. Jakie umowy podpisywać, na co zwracać uwagę, etc.

- Realistyczna koncepcja "Jak zacząć". Nie przekonują, że można nie mieć grosza przy duszy a jedynie fantazję i finansową inteligencję, by zacząć kupować wieżowce i lokale użytkowe. Ich pomysł zakłada 25 tys. pln, które trzeba zaoszczędzić na początek. To powinno wystarczyć na notariusza i wkład własny na pierwszą niewielką kawalerkę (nie wiem, jak w Warszawie czy Trójmieście ale w moim mieście - rzeczywiście - starczy). Tłumaczą też, że to musi potrwać nawet kilka lat, zanim wejdziemy w posiadanie (czy spłacimy) tyle mieszkań, by móc żyć z pasywnego dochodu.

- Brak pomieszania wolności finansowej z bogactwem. Autorzy ściśle trzymają się tego, że wolność finansowa to dochód pasywny na tyle duży, by móc pokryć miesięczne koszty i wydatki. Nie muszą to być dziesiątki czy setki tysięcy miesięcznie, ale kilka tysięcy wielu z nas rozwiązałoby sporo problemów ;)

Minusy:

- Adresat: kobieta. Nie wiem, skąd im się wziął ten pomysł narracyjny, ale nie "czuję" tego. (Gdybyś sprzedała..., gdybyś kupiła..., nie powinnaś..., powinnaś..., etc.). Sam - mam świadomość - w znaczącym stopniu piszę dla kobiet, ale stosowanie wyłącznie rodzaju żeńskiego w narracji jest jakieś takie... no nie wiem... natrętne, nienaturalne.

- Ten męczący pomarańczowy kolor. No... to jest dopiero natrętne. Ramki, elementy wypunktowania na każdej stronie męczą wzrok. Bardzo. Za bardzo.

Spis rozdziałów:

Zbyt długi, żeby go przepisywać razem z podrozdziałami a bez podrozdziałów zbyt ogólny.

Podsumowując:

Jeśli pomysł Kiyosakiego, by zacząć żyć z wynajmowania nieruchomości budzi Twoją wyobraźnię, ta książka to dobry kolejny krok. Konkretna, osadzona w realiach. Dobrze napisana. Nie chcę reklamować (PRowców wydawnictwa odsyłam w razie czego do ramki AdTaily po prawej stronie ;P), więc nie zachęcam do kupna. Ale przeczytać warto. (możecie wpaść do mnie, pożyczę swój egzemplarz :) )

Autorzy mają swój blog, który wystartował razem z wydaniem książki. To stamtąd zaczerpnąłem obrazek do tego wpisu (lojalnie linkując, więc mam nadzieję, że autorzy się nie obrażą :) )

 

piątek, 04 grudnia 2009, frugal

Polecane wpisy

  • "Pracuj ciężko i oszczędzaj"

    "Dlaczego osczędzanie pieniędzy jest takie ważne? Dlatego, że oszczędzanie oznacza samodyscyplinę, a samodyscyplina w jednym obszarze życia przekłada się na wsz

  • Przestań udawać bogatego...

    Fakty: - 86% drogich luksusowych aut należy do ludzi, którzy nie są milionerami - 16$ - tyle większość milionerów płaci fryzjerowi (łącznie z napiwkiem) - 4 na

  • Długi to niewola...

    "... oraz 9 innych rzeczy, których powinienem był nauczyć się od taty" 1. Długi to niewola. Przez nie pracujesz, bo musisz. Bo nie masz wyboru. 2. Czas to pieni

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Dama Pikowa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/04 07:54:21
Choć inwestycje w nieruchomości nigdy nie były mi bliskie - aż nabrałam ochoty na przeczytanie tej książki. Ale muszę przyznać, że jedno mnie w Twoim wpisie rozbawiło: uwaga, że adresat-kobieta jest czymś natrętnym i nienaturalnym. No cóż, ja też nie do końca "czuję" jak autorzy ogromnej większości pozycji finansowych robią ze mnie rodzaj męski, więc nic dziwnego, że się w tym nie odnajdujesz :P. Ale żeby od razu robić z tego istotną wadę książki? Co innego z tymi pomarańczowymi ramkami, które zapewne wiążą się właśnie z kobiecym adresatem (marketing jest chyba przekonany, że kobiety uwielbiają te wszystkie intensywne róże i pomarańcze) - nie widziałam tego na żywo, ale wyobrażam sobie, że może być naprawdę irytujące. Pozdrawiam serdecznie!
-
Gość: emkaska, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/12/04 08:58:59
"Minusy:
- Adresat: kobieta. Nie wiem, skąd im się wziął ten pomysł narracyjny, ale nie "czuję" tego. (Gdybyś sprzedała..., gdybyś kupiła..., nie powinnaś..., powinnaś..., etc.). Sam - mam świadomość - w znaczącym stopniu piszę dla kobiet, ale stosowanie wyłącznie rodzaju żeńskiego w narracji jest jakieś takie... no nie wiem... natrętne, nienaturalne."

Frugalu, niespodziewałam się tego po Tobie. Sam zauważasz, że piszesz w większości dla kobiet. Pisanie dla kobiet stosując wyłącznie rodzaj męski w narracji uważasz za bardziej naturalne?



-
frugal
2009/12/04 18:42:50
@emkaska, @Dama Pikowa: Oj, bałem się, że to może zostać źle zrozumiane :) I obawy się spełniły. Otóż, Drogie Panie... sam jestem feministą jakich świat nie widział :) I nic przeciwko kierowaniu pisania do kobiet nie mam. Ale jeśli dwóch facetów pisze książkę i z uporem maniaka neutralne formy: "Jeśli kupisz" "Zwróć uwagę..." etc. zastępują "Gdybyś kupiła..." "Powinnaś zwrócić uwagę", to mam wrażenie, że to nie jest wcale ukłon czy gest w stronę kobiet, ale właśnie zabieg narracyjny, który do treści i przekazu książki nie wnosi nic. Dlatego: wada! Bo zamiast skupiać się na tym, O CZYM piszą, ciągle w tyle głowy zastanawiam się: "Po co TAK piszą". I nie odbierajcie tego, co napisałem - Czcigodne Czytelniczki - jako niechęć wymierzoną w Waszą stronę, to kamyczek do ogródka autorów.
-
Gość: michal, *.159.32.100.static.crowley.pl
2009/12/28 17:10:46
wspaniala ksiazka. dostalem ja od taty na gwiazdke, i musze przyznac, ze bylem poprostu zachwycony:) zachwyca juz od pierwszych stron... tata kupil ja przez sms bo nie mial pomyslu na prezent, a na recenzje tej ksiazki natrafil, tak zupelnie przypadkowo....
-
Gość: Azzie, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/07 23:22:07
A dlaczego piszesz glownie do kobiet? Ze niby kobiety to najwiecej kasy na glupoty wydaja, czy jedynie kobiety sa na tyle inteligentne aby zrozumiec koniecznosc oszczedzania, co? :)

A co do tej ksiazki... Troche glupio mi krytykowac bo nie przeczytalem, ale te 25 000 zl na poczatek i zycie z przychodow w kilka lat...? Jakos nie chce mi sie wierzyc...
-
frugal
2010/01/07 23:32:41
@Azzie: To nie założenie. To efekt obserwacji komentarzy na blogu, maili, wpisów na forum "Oszczędzamy", z którego dość duży ruch kierowany jest na mój blog :) Niemniej, każdy czytelnik i każda czytelniczka witani są tu z równym szacunkiem i radością. Mam jednak świadomość, że więcej trafia tu czytelniczek. Ot... fakt. :)
-
2010/09/03 10:34:49
to jak mozna pozyczyc tę książke od Ciebie? :)
Frugal

Wypromuj również swoją stronę