Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Zainspiruj innych swoim doświadczeniem...

Mam propozycję, która przyszła mi do głowy po lekturze jednego z komentarzy pod poprzednim wpisem.

Propozycja brzmi: Opiszcie swoje historie: jak zaczęło się Twoje oszczędzanie? Jak wyszedłeś z długów? Jakie sposoby okazały się w Twoim przypadku najskuteczniejsze. Co sprawiło największe problemy?

To nie konkurs :) Nie wygrasz lodówki (ani podróżnej torby) ;) Wierzę natomiast, że możesz pomóc innym.

Ja sam zresztą jestem ciekaw, jak innym udało się wyjść z finansowej ciemności... Czekam na Wasze maile: frugal (at) gazeta.pl. Najciekawsze będę publikować.

Pamiętajcie też, że możemy się spotkać i porozmawiać na Facebooku. Zapraszam!

czwartek, 24 czerwca 2010, frugal

Polecane wpisy

  • Pół roku niepisania

    Od pół roku nie napisałem tu ani słowa. A statystyki wskazują, że wciąż na frugal.blox.pl zaglądają czytelnicy. Bywają dni, że zaglądacie tłumnie. Zdumiewające!

  • Czy zawsze opłaca się kupić używane auto?

    W związku z tym, że mój 9letni samochód zaczyna coraz częściej uskarżać się na swoją starość (które to skargi kończą się wizytą u mechanika) zacząłem myśleć o z

  • Co słychać?

    Ostatnie tygodnie zupełnie nie sprzyjały pisaniu z kilku powodów: a) oblepiające upalne powietrze nie sprzyja skupieniu i pracy. b) nadeszły wakacje, więc trzeb

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Dori, 62.29.174.*
2010/06/24 13:53:54
to ja pierwsza, zaczelo sie niewinnie, malutki kredycik odnawialny, taki tyci tyci, na chwile... nooo, a potem cos sie wymknelo spod kontroli i chwila moment a obudzilam sie z reka w nocniku. wake up call zabrzmial mniej wiecej rok temu. wrocilam do pracy z urlopu macierzynskiego, z dwoch umow o prace zrobila sie jedna (mniejsze zarobki), dziecko na utrzymaniu(wieksze koszty), itd,itp. zanim odkrylam w necie, ze takich jak ja jest wiecej zdazylam zmajstrowac na wlasne potrzeby arkusz kalkulacyjny, zaciagnelam pasa i uzbroilam w cierpliwosc.
rok pozniej jestem dokladnie po drugiej stronie osi, tyle ile jeszcze rok temu bylo na minusie, teraz jest na plusie.
wystarczylo troche sumiennosci, arkusz kalkulacyjny i silna chec uporzadkowania swoich finansow.
-
2010/06/24 16:16:46
Witaj ponownie frugal :) Zaproponowałeś mi opisanie swojej historii kredytowej, ale ja już to zrobiłem na swoim blogu i spotkało się to z niemiłą reakcją jednej z komentujących czytelniczek. Wręcz zasugerowano mi chorobę psychiczną :)) Najdziwniejsze jest to, że ja nigdy! nie oskarżałem nikogo o to, że wylądowałem w długach. Do dziś nie pamiętam dokładnie w jaki sposób wylądowałem w długach, ale myślę, że bardzo wielu zadłużonych mogłoby tak powiedzieć. Podam Ci dwa linki do mojej historii, jak ktoś chce to niech sobie poczyta, by NIGDY nie zmarnować sobie czterech lat życia jak ja to uczyniłem. Uprzedzam, że historia jest szokująca i może spotkać się z różną reakcją, ale każdy ma prawo do własnej opinii pod warunkiem, że nie obrzuca się nikogo błotem :) Oczywiście to nie była aluzja do Ciebie. W żadnym wypadku :)
mariusz774.blox.pl/2010/05/La-dolce-vita.html,
mariusz774.blox.pl/2010/05/La-dolce-vita-cd.html
-
Gość: Meg, *.cable.smsnet.pl
2010/07/02 22:55:45
Nigdy nie byłam w długach. Ale były czasy, gdy żyłam od wypłaty do wypłaty. To się zmieniło. Zbudowałam zaplecze. Na razie wg mnie skromne-6-7 wypłat-ale jest.
Były czasy badania własnych wydatków-cudny arkusz kalkulacyjny, zapamiętywanie wydanych kwot, liczenie. Było konsekwentne odkładanie po kilka złotych na amortyzację każdej większej rzeczy(głównie agd). A przede wszystkim najpierw zamysł-co chcę, potem cierpliwe zbieranie funduszy na to. I to jest mój sukces-ja po prostu umiem odłożyć nagrodę na późniejszy czas. Wiem, nie zawsze tak się da.
Obserwuję jak młoda osoba z niewielkiego długu przez brak konsekwencji wpada w większy kredyt. Może to niecierpliwość? A może łapczywość wszelkich dóbr?
Nie umiem tak żyć-a może coś tracę?
-
Gość: Sławek, *.aster.pl
2010/07/13 17:18:53
Sam nie mam doświadczeń z długami, ale wierzę w finansową edukację, którą można zyskać czytając odpowiednie lektury. Polecam książkę Suze Orman, The 9 Steps to Financial Freedom, Practical and Spiritual Steps So You Can Stop Worrying, (Three Rivers Press, New York, 2006), której część poświęcona jest długom i wychodzeniu z nich. Takie zdroworozsądkowe, dojrzałe opinie pochodzące z gospodarek, które zachłyśnięcie się dostępem do łatwych pieniędzy mają już dawno za sobą, mają moim zdaniem bardzo dużą wartość. O książce piszę na blogu: fridomia.pl/2010/05/02/duchowa-strona-fridomii-przede-wszystkim-wolnosc-od-dlugow/
i korzystając z okazji dziękuję Frugalowi za recenzję książki, której jestem wspólautorem (we wpisie z grudnia 2009). Sławek
-
Gość: A., *.internetdsl.tpnet.pl
2010/08/03 13:37:37
Tak mnie natchnęło:) z długami jak z paleniem - lepiej nigdy nie zaczynać.
Nie do końca rozumiem czemu tak się dzieje, ale jak toś osiągnie jakiś spektakularny sukces - typu rzucenie palenia albo wyjście z długów, to wszyscy go bardzo chwalą. A jak ktoś nie zacznie, to jakoś nikt go nie chwali:(
-
Gość: PeeLeNy, *.arreks.pl
2012/03/27 13:26:56
Właśnie dziś i wczoraj popełniłem 2 wpisy w swoim blogu na temat generalnych porządków związanych z kosztami życia. W ciągu tygodnia porozwiązywałem lub pozmieniałem kilka umów (internet, telewizja, konto osobiste, ubezpieczenia, karta kredytowa i inne). Łączna oszczędność w skali roku to w moim przypadku ponad 3500 zł! zachęcam do lektury peeleny.blogspot.com .

A Tobie i Twoim życzę dalszych sukcesów w oszczędzaniu, inwestowaniu i biznesie!
Pozdrawiam,
Bartek
-
2014/01/28 14:37:19
Moja sytuacja (zeszłoroczna) opiera się o pomyłkę w deklaracji podatkowej. Robiłem to dopiero drugi raz w życiu i poprzez program do PIT. Wpisałem źle pewną wartość (nie pamiętam co) i musiałem robić to po raz kolejny. Prawie windykacja do mnie wjechała w imieniu ZUSu ;))
Frugal

Wypromuj również swoją stronę