Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Blog > Komentarze do wpisu

Czy zawsze opłaca się kupić używane auto?

Samochód: nowy czy używany?

W związku z tym, że mój 9letni samochód zaczyna coraz częściej uskarżać się na swoją starość (które to skargi kończą się wizytą u mechanika) zacząłem myśleć o zmianie. Nie jest to myślenie na za tydzień czy za miesiąc, ale czuję, że ten moment jest raczej bliżej niż dalej.

Odwieczny dylemat: nowy czy używany?

Do tej pory zawsze myślałem: używany. Obecne auto również kupowałem używane i generalnie kupowanie używanych aut było w moim przekonaniu bardzo frugalowe.

Dziś już nie mam takiej pewności. Jedna z ludowych mądrości (nie sądze, by była poparta dowodami) głosi, że nowe auto po wyjechaniu z salonu traci 20% swojej wartośći. Ale właściwie o co chodzi? Odpadają jedne drzwi i jedno koło? Nie. Ciągle jest to nowe auto. No ok... zgrywam się. Rozumiem, że to powiedzonko można przetłumaczyć: gdybyś chciał sprzedać po wyjechaniu z salonu, musiałbyś sprzedać o 20% taniej. Ale nie po to kupujesz samochód, by od razu sprzedawać. Prawda? Jeśli kupujesz auto na 7-8 lat, to czy ma znaczenie, że tuż po wyjechaniu z salonu nie sprzedałbyś go w tej samej cenie, za którą kupiłeś?

A używane? Naprawdę się opłaca? Używane to przecież nie tylko cena samochodu. To również koszty dodatkowe. Niektóre rzeczy trzeba by od razu wymienić. Np. pasek rozrządu, może opony. Nigdy nie masz pewności, kto tym autem jeździł i co za chwilę trafi szlag. Mam znajomego, który zapłacił 40tysięcy za samochód używany (VW Touran) i po 3 miesiącach okazało się, że ma wadę silnika, której sprzedający nie ujawnił (choć wiedział). 9 tysięcy na remont silnika. Plus: nerwy, rozczarowanie, czas. Za 50 tysięcy można kupić dobry nowy samochód - choć nie Tourana.

I tu dochodzę do sedna: moim zdaniem lepiej kupić nowy z niższej półki, niż używany z wyższej w tej samej cenie. Nie będę tej tezy bronił jak niepodległości i przekonywał, że Ty też powinieneś tak zrobić. Ale ja tak zrobię za jakiś czas. (Gdybym mógł - jak obecne - kupić auto od własnego ojca, który: a) prawie w ogóle nim nie jeździł; b) wiem, jakim jest kierowcą; wiem, że nic z samochodem się nie działo i nie dzieje, to kupiłbym używane. Bo wiem, że po 5 latach i tak jest prawie nieużywane. Natomiast nie znam się na tyle na samochodach, by ocenić czy kupowany pojazd nadaje się do tego, by normalnie funkcjonować czy nie.)

Myślę też, że przy zakupie samochodu pomijamy najważniejsze pytanie: Do czego ma służyć? Jeśli dojeżdżamy do pracy w mieście, raz w tygodniu na zakupy, raz na miesiąc poza miasto, raz na rok na urlop - to potrzebne jest nam duże, wypasione auto z dużym silnikiem? Raczej nie. Do czego ma służyć? Odpowiedź na to pytanie pozwala łatwo wybrać samochód.

Jest jeszcze jedna kwestia. Jeśli nie mam samochodu, potrzebuję i moge przeznaczyć na niego 10 tysięcy, to powyższy dylemat nie istnieje. Oczywiste. Ale przy 30-40 tys. budżecie, pytanie nabiera sensu. [przyznaję, ja jeszcze sobie trochę pozbieram, poza tym zamierzam jeździć obecnym dopóki zupełnie się nie rozpadnie]

środa, 18 sierpnia 2010, frugal

Polecane wpisy

  • Jak wydać świąteczną premię?

    Świąteczna premia. O ile już taką dostaniemy, to jak ją spożytkować? W mojej osobistej podstawowej komórce społecznej mężczyzna (czyli ja) premii nie dostanie,

  • Afera hazardowa w każdym domu

    No może nie w każdym, ale w wielu. Za najgłośniejszą aferą tego rządu kryją się nie tylko S., Miro, Grzesiu, Krzysiu, Zdzisiu czy inni. Nie kryją się nawet gang

  • Jak (lub nie) oszczędzają Polacy?

    Odkąd zacząłem prowadzić blog o finansach, przyglądam się pod tym kątem nie tylko sobie, ale też innym. Jak wydają pieniądze, jak oszczędzają, jak trwonią, jaki

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: nme, *.dasius.us.edu.pl
2010/08/19 08:01:01
?? skąd nagle ta moda na zachwalanie nowych samochodów? :D do podobnie smiesznych wniosków doszedł gościu który prowadzi bloga minwestycje.net... Pytanie do czego ma służyć samochód. Jeśli do zarabiania to nie jestem przekonany czy nowy i czy napewno gwarancja itp to fajna sprawa. W serwisach autoryzowanych firmy są tak dymane, że aż strach, a tak w ogóle to w ASO pracują najgorsi fachowcy na rynku :) Lepiej kupić min. 3 letnie i mieć z głowy gwarancje, a jeździć do ludzi którzy się na temacie znają. Nagle okazuje się, że płatny serwis jest tańszy niż "darmowy" gwarancyjny... Nagle okazuje się, że lepiej w tym samochodzie wymieniać olej co 10 tyś, a nie co 30 tyś (ASO Peugeot), a i tak wyjdzie taniej niż w ASO :D

Kup sobie starszą Hondę. W mojej nic się nie psuje, jedyne co musiałem zrobić to nadkola, bo w tym konkretnym modelu rdzewieją po kilku latach. Poza tym wszystko działa sprawnie. I co najważniejsze - komfort (dobre materiały i ergonomia dostępu do wszystkiego) i jakość - skrzynia biegów chodzi sprawniej niż w połowe młodszych Renaultach. Jakoś na poboczach na ulicy Hond na awaryjnych nie widuje, ale nowsze Fordy albo Ople Corsy tak :P

W mojej opinii lepiej mieć taką Hondę za 10 tyś niż Peugeota za 20 tyś ("nie nie, tutaj francuskich nie serwisujemy" ;)) ...no chyba, że wolisz siedzieć w Pandzie... :D kup sobie nową Pandę, to zainwestujesz w nią więcej, niż zainwestowałbyś w stary, ale dobry samochód. Pomęczysz się w niej 3 lata, a później się sama rozsypie na parkingu, albo co gorsza w trasie. Będziesz sobie stał na poboczu, obok pana w Corsie, będziecie sobie czekać na lawety, a rozsądniejsi będą Was mijać :) Pozdrawiam
-
2010/08/19 08:58:11
Myślę, że Frugal ma sporo racji.
Kupno używanego samochodu jest bardzo trudne i czasochłonne. Nie każdy (a wręcz większość) nie ma kuzyna mechanika, który fachowo obejrzy kupowany pojazd. Przeciętny kupujący skazany jest więc na wielotygodniowe wertowanie serwisów z ogłoszeniami i oglądanie aut w komisach. Generalnie na rynku nie ma kilkuletnich bezwypadkowych samochodów w dobrym stanie sprzedawanych przez pierwszego właściciela, który jest osobą prywatną. Jeśli takie cudo miałoby trafić na rynek, na pewno przejąłby je ktoś z rodziny - tak jak Frugal kupił auto od ojca.

A kupowanie nowego samochodu to jednak tylko kilka wizyt w dobrze oświetlonych salonach (więc można tam iść po zmroku) i trochę czytania opinii w internecie.
-
Gość: mb, *.ericsson.net
2010/08/19 09:31:21
@nme
zwroc prosze uwage, ze nowy samochod daje Ci 5 lat spokoju - poza planowanymi przegladami nic przy tym samochodzie nie musisz robic. Samochod uzywany - w jak dobrym stanie by nie byl - po 5-7 latach zaczyna wykazywac objawy zuzycia, co prowadzi do wizyt u mechanikow (lub dlubania samemu). I nie mowie to u jakis powaznych awariach tylko duperelach, ktore zawsze wychodza - cos w zawieszeniu, cos sie wyrobile, przelacznik nie dziala, szyba sie nie podnosi, szczotki w alternatorze sie skonczyly, bendix w rozruszniku nie wraca, uszkodzony czujnik w silniku itd. Kazda taka pierdola to wizyta w warsztacie - i nie jest to kwestia finansow, tylko czasu i logistyki. Fure trzeba odstawic do warsztatu, jakos dostac sie do pracy, jakos z tej pracy wrocic, a wczesniej jeszcze tak sie ogarnac, zeby dzieci odstawic do przedszkola i do roboty sie nie za bardzo spoznic. Uwierz na slowo - jak masz rodzine i prace na pelny etat, to nie bardzo masz czas i checi jezdzic po warsztatach.
-
krasusek
2010/08/19 09:51:21
Idealne rozwiązanie to kupno auto kilkuletniego od znajomego/rodziny, o którym wiesz, że Cię na minę nie wsadzi. Najłatwiej takie auto można kupić od młodych ludzi, którym np. powiększa się rodzina i są zmuszeni do kupna większego auta.

Niezłą opcją jest też odkupienie swojego własnego samochodu służbowego. Pod warunkiem oczywiście, że jest on w pełni sprawny i spełnia Twoje oczekiwania:)

Nie do końca zgadzam się z tezą, że za te same pieniądze lepiej mieć nowy mniejszy/słabszy niż używany większy/lepszy. Byłem w takiej właśnie sytuacji, lecz zamiast nowego za 60-70 tys. (w grę wchodziły Seat Leon i Mitsu Lancer Sportback) kupiliśmy 2-letnią Mazdę 6 w full opcji i jesteśmy zachwyceni, był to zajebisty zakup. Jeśli samochód był serwisowany w ASO, ma historię dokładnie opisaną (łącznie z przejechanymi kilometrami) to prawdopodobieństwo wpadnięcia na minę jest dużo mniejsze niż gdy kupujesz nie_wiadomo_co.

Poza tym kupując używane auto trzeba mieć po prostu... szczęście:) Mój pierwszy samochód to sprowadzona z Niemiec Mazda MX3, która w chwili zakupu miała 13 lat. Dziś lat ma 18, 90 tys. więcej kilometrów, a nadal jeździ nią mój młodszy brat :)
-
Gość: dzem, *.173.13.81.tesatnet.pl
2010/08/19 12:41:22
Najbardziej opłaca się nie kupować samochodu, tylko korzystać z komunikacji zbiorowej.
-
Gość: fisz, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/08/19 13:15:00
Również nie zgadzam się z tezą, że za te same pieniądze lepiej mieć nowy mniejszy/słabszy niż używany większy/lepszy.
Mam trochę lepszy,większy model, tak wcześniej w komentarzach obśmianego Peugueta i stwierdzam jedno: duże, drogie (oczywiście w momencie kupowania w salonie) samochody mają po prostu lepsze, bardziej wytrzymałe części. Instaluje się w nich większe, bardziej żywotne silniki. Duże przebiegi nie są dla nich problemem itd.
Niech mi ktoś pokaże sprawną corse, fiestę itp po 300-400 tys. kilometrów. A ceny tych mniejszych autek zbliżają się w salonie do 40-50 tys. PLN.
-
Gość: durom, *.dzierzoniow.vectranet.pl
2010/08/19 17:04:25
do nowego auta trzeba doliczyć koszt przeglądów w ASO które są strasznie drogie. Zakup oryginalnych części może przyprawić o zawrót głowy i wywrócenie portfela na drugą stronę a jest to wymagane dla zachowania gwarancji. No i jeszcze dochodzi kwestia ubezpieczenia AC, które należy opłacić w przypadku zakupu na kredyt.
Ja jednak preferuję zakup używanego. Oczywiście nie 10 letniego zamiast nowego ale 2-4 letnie auto jest jak nowe. Jeżeli do tego na znalezienie i zakup auta poświęcimy trochę czasu, to się opłaci. Można trafić ciekawą okazję. Najważniejsze to nie napalać się na pierwszy lepszy obejrzany samochód.
Powodzenia w zakupowych życzę.
-
kaminskimateusz
2010/08/20 07:16:28
Nowe warto kupić wyłącznie gdy mamy kasy jak lodu...
Kupując w salonie po prostu przepłacasz!!! te 20%, bo nikt od Ciebie za taką kasę go nie kupi...
Za 30-40 tys. zł samochód? To albo jedno osobówka w stylu Yaris, albo Panda która się psuje gorzej niż nasz 10 letni Nissan.

Sęk w tym, że ludzie myślą że to najmniej roboty kupić nowy, ktoś za ciebie odwali robotę itp.
Pół biedy gdy kupujemy już sprawdzony model, który jest od kilku lat na rynku. Gorzej jak to nowość, bo jak widać po ost. latach nawet dobrym markom trafiają się felery.

Kupując używany wiemy na co się piszemy. Dany model ma ugruntowaną historię, i będziemy wiedzieć czy lepiej kupić wspomnianego Pegouta czy Hondę, Toyotę lub starsze Nissany.

Nie rozumiem po co przepłacać kilkanaście tysięcy złotych, za fakt kupienia samochodu w salonie, a nie obok w komisie rocznego auta?

A gwarancja jest przereklamowana, bo co chwilę karzą płacić za nią! Wciąż wychodzi, że to wina użytkowania.
Prosiłbym najpierw wgłębić się w warunki gwarancji, zanim będzie tworzyć pieśni pochlebne.
-
Gość: lolka.77, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/08/20 08:38:53
Kilka lat temu stałam przed podobnym dylematem. Na dodatek wespół z koleżanką. Za prawie identyczne pieniądze kupiłyśmy samochody. Ona nowy, ja używany (u mnie w tej kwocie mieścił się również zakup nowych opon, wymiana co niektórych części, opłaty celne). Dzisiaj ja swój samochód mogę sprzedać za prawie dwa razy tyle co ona, ja ze swoim nie mam problemów (odpukać), jej co i rusz stoi w warsztacie (raczej już nie na darmowych naprawach). Dodatkowo ja przejeżdżam rocznie ze 3-4 razy więcej niż ona.
Więc mając ograniczone możliwości finansowe raczej nie będę miała pomysłu wyjechania nowym samochodem z salonu.
-
Gość: dzierzba, 193.110.99.*
2010/08/23 09:54:29
Jak dla mnie jest to klasyczna dyskusja 'o wyższości świąt Wielkanocy nad Świętami Bożego Narodzenia'. Można trafić dobrą używkę, felerną używkę, dobrą nówkę, felerną nówkę. Drobny haczyk polega na tym, że używane samochody nie biorą się znikąd - jeśli chcemy kupić 2-3 letnią używkę, to musi istnieć ktoś kto te 2-3 lata wcześniej kupi nowy i będzie chciał go sprzedać ;-)
-
Gość: Angie, *.ip.netia.com.pl
2010/08/25 08:20:40
Generalnie, jeżeli samochód nie jest narzędziem pracy (a więc nie generuje jakiś zysków) to się nie opłaca:). Samochód jest dobrem luksusowym przecież.
Punkt widzenia Frugala jest w tym temacie zgodny z moim - wolałabym kupić nowe fabrycznie auto za ok 50 tysięcy (np. nowego Fiata Linea można w full opcji kupić za 58-60K) niż jakiś używane auto z wyższej półki. Fiat służy tu jako przykład, bo akurat mam aktualne dane na temat ceny. Jeżeli jesteśmy tzw. "dusicielami" czyli planujemy użytkować auto długo np. 9 lat, tylko do jeżdżenia do pracy/urlop to jak dla mnie najlepsza opcja. W chwili obecnej ja np. z konieczności planuję kupić używane auto (w przedziale cenowym jaki teraz mogę przeznaczyć mogę kupić tylko taki) a za parę lat chciałabym kupić nowy samochód i jeździć nim parę dobrych lat a później oddać dziecku sprawdzone auto (z znaną i pewną historią) niż kupować jakiś używany "po emerycie/kobiecie".Ale ile ludzi tyle opinii.
-
najlepszeblogi
2010/08/25 20:46:09
Odwieczny dylemat i wciąż ciężko się zdecydować. Ja jednak już 3 raz zdecydowałem się na mały nowy samochód głównie dlatego, że nie znam się na tyle, żeby ocenić stan używanego/wiarygodność sprzedającego. Przy nowym samochodzie jest jednak kilka lat spokoju. Nie każdy może sobie pozwolić na poranną niepewność: zapali czy nie?
Polecam rozważania na moim blogu.
-
2010/08/28 18:55:47
Zgadzam sie w 100%. Czytalam wyliczenie, ze aby oplacalo sie kupic nowy samochod, trzeba nim jezdzic minimum 6 lat
-
Gość: sdw, *.cable-modem.tkk.net.pl
2010/09/01 21:32:06
Nowy samochod kupują Ci którzy na autach się nie znają ale wiedzą ze zakup auta uzywanego to ciezka sprawa dla laika i moze trafic na tzw. minę..

Tyle, że sprawa nie jest jednoznaczna - bo niestety wszedzie sa plusy i minusy.
Nowy - za tę samą cenę będzie mniejszy i prawdopodobnie gorzej wyposażony.. co by nie mowic trzaskając drzwiami w salonie na wyjsciu tracimy 10-15% no i aby miec gwarancje trzeba robic kosztowne przeglady 500-1500zl.. a czy nowy sie nie psuje? no coz - to tez zalezy.. czesci eksploatacyjne sie zuzywaja.. a i w nowym i uzywanym sprawdza się powiedzenie "jak dbasz - tak masz"...
Ja jestem zwolennikiem uzywanego auta - w tej samej cenie bedzie to auto klase lepszy i lepiej wyposazone (wieksze bezepieczenstwo) - przy zakupie zawsze trzeba miec w zanadrzu kilka tys. by powymieniac to wszytsko co trzeba ( paski, oleje, plyny, cos w zaieszeniu itp) a potem mozna jezdzic bezproblemowo..
no i odsprzedaz - predzej odsprzedam (i z mniejsza strata) np. starszego golfa IV TDI niz nowszego chevroleta aveo kupionego w salonie..

ale wybor nalezy do kazdego.. pozdrawiam
-
2010/09/02 00:13:45
"Generalnie na rynku nie ma kilkuletnich bezwypadkowych samochodów w dobrym stanie sprzedawanych przez pierwszego właściciela, który jest osobą prywatną. Jeśli takie cudo miałoby trafić na rynek, na pewno przejąłby je ktoś z rodziny"

Bez przesady, nie kazdy ma tak liczna rodzine, ktora bedzie chciala kupowac uzywki po nas. Moj ojciec zmienial samochody co poltora roku i za kazdym razem sprzedawal do salonu, bo prywatna sprzedaz to bylo zawracanie glowy. Ludzie dlugo sie zastanawiali, szukali drugiego dna itp. Tylko raz sprzedal osobie prywatnej, obcej, z ogloszenia. Wszystkie auta mialy po 10-15K przebiegu, typowo weekendowego i byly garazowane.
Jak sprzedawalam swoj ostatni polski samochod, to tez sprzedalam prywatnie, przez ogloszenie. Ani nie byl bity, ani nic mu nie dolegalo i byl garazowany przez 3 lata zycia ze mna i to zarowno w nocy jak i w dzien w pracy.
Jest sporo osob, ktore sprzedaja samochody w wieku do 3 lat z roznych przyczyn i takie pojazdy to nie sa Yeti. W przeszlosci mialam 4 letnie auto z komisu dealerskiego i bylo w bardzo dobrym stanie i nie wymagalo zadnych napraw.

Moim zdanem lepsza opcja jest kupno auta 1-2 letniego i pozwolenie komus innemu na utrate wartosci. Przez te 3 lata gwarancji przy nowym samochodzie trzeba jezdzic do ASO i placic za przeglady, gdy tymczasem przeglady i serwis uzywki moga byc znacznie tansze. I to, ze auto konczy 3 lata i jest bez gwarancji, nie znaczy, ze zaczyna sie do razu sypac. Ewentualne koszty napraw beda nizsze niz utrata wartosci.

Nie wiem czy ktos kiedys liczyl ile kosztowala go eksploatacja auta w okresie jego posiadania, utrate wartosci, naprawy itp. Ja licze takie cos dla kazdego auta i najwiecej kosztowalo mnie auto z salonu. Utrata wartosci byla gigantyczna.
-
Gość: Plusultra, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/02 00:17:48
Myślę, że w tej kwestii wybór zależy od okoliczności, od natrafiającej się okazji... Chętnie odkupię trzyletnie prywatne auto przedstawiciela handlowego, który na ogół używa służbowego samochodu... a kwartalny przebieg prywatnego zamyka się w 300 km ;-) Jeśli miałabym do wyboru auto sprowadzone zza zachodniej granicy, choć wyglądające bardzo świeżo, oczywiście bezwypadkowe, mając do dyspozycji kilkadziesiąt tysięcy zmieniłabym wymagania co do klasy auta i kupiłabym w salonie, nieużywane małe i ekonomiczne. Sądzę, że przy zakupie auta jego wartość rynkowa nie gra roli, bo lepiej przepłacić a kupić auto pewne np. od sąsiada pedanta - pierwszego właściciela bryki. Na pewno nie warto oszczędzać na przeglądzie tech. używanego samochodu przed jego zakupem - w serwisie wyjdzie każda usterka.
-
2010/09/03 14:44:37
Mowic, ze wartosc rynkowa auta nie gra roli, moze chyba tylko osoba, ktore nie poswieca czasu na liczenie pieniedzy, zyskow i strat. W przypadku stluczki czy calkowitej kasacji mozna sie przekonac, jak bardzo liczy sie wartosc rynkowa i ile mozna dostac w siedzenie, jak dostaniemy znacznie mniej pieniedzy niz zaplacilismy za samochod.
-
Gość: ack, *.chello.pl
2010/09/15 15:21:02
1) wszystkim polecam ten blog w temacie kupowania uzywanych:
tylik.motogrono.pl

2) nie wiem dlaczego wszedzie panuje zla opinia o ASO. Ja po gwarancji nadal jezdze do ASO na przeglady co 15tys (Nissan). Bylem w miedzyczasie w innych miejscach (zakłady specjalizujące się w Nissanach) - ale różnica w cenie ok 200 zł na przeglądzie kosztującym 1200 nie uzasadniała:
- brudnego warsztatu bez miejsca żeby usiąść
- lokalizacji w kiepskim miejscu (bez dobrego dojazdu komunikacją miejską - przegląd trwa kilka godzin)
- nie umycia samochodu
- kontaktu z mechanikami, którzy wyglądali jakby byli cały czas na kacu

Takie są moje osobiste doświadczenia. Nie wiem skąd opinia że w ASO pracują najgorsi. Trzeba policzyć na ile wycenia się swoją "godzinę" - jeśli strata spowodowana dodatkowymi problemami przewyższa lub jest taka sama jak różnica w cenie, to co to za oszczędność.
-
Gość: ja, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/10/01 20:16:35
Skąd zle opinie o ASO? Przy pierwszej wizycie u zaufanego zaprzyjaźnionego mechanika w fordzie Ka (wziety od rodziny, serwisowany wyłącznie w ASO), okazało sie ,że ma podmienioną kolumnę kierownicy (wpust nie pasował, wiec po prostu przykręcili to obejmą skręconą na zwykłą śrubę 6). Niestety był serwisowany w kilku ASO, więc nie można było nikogo konkretnego oskarżyć. Po paru latach zorientowaliśmy sie też dlaczego mimo zmiany baterii pilot od zapasowych kluczyków nie działa. Ktoś podmienił alarm, a ze w warsztacie były tylko 1 kluczyki to wymieniono elektronike tylko w jednym pilocie. Dlatego omijam ASO szerokim łukiem.
-
Gość: Antey, 94.254.217.*
2010/10/05 19:31:56
Używany samochód można kupić OD DILEARA, NA GWARANCJI itp - często 5-7 letnie samochody, z historią napraw, gwarancją (choć okrojoną czasowo w stosunku do nówki). Niekoniecznie musi być to stary grzmot. Ale prawda jest też taka, że samochód dobrej klasy - 7-8 letni jest dużo bardziej komfortowy w serwisie, użytkowaniu i niemal tak samo ekonomiczny jak niektóre tanie plastikowe nówki, w których bez komputera nie sposób wymienić głupiej żarówki.
-
Gość: Oszczedzaj, *.159.33.203.static.crowley.pl
2010/12/01 09:58:06
Nie zgadzam się z autorem. Uważam, że o wiele lepiej jest kupić samochód używany. Najlepiej wg mnie jest kupić 3-5 letni samochód, bo jego wartość już dość mocno spadła, ale nadal jest w pełni sprawny. Kupowanie zupełnie nowego samochodu to strata pieniędzy. Przede wszystkim kupowanie samochodu zależy od budżetu i musimy dobrze określić na jaki samochód mnie stać . Podejmując decyzję o kupnie samochodu należy też pamiętać, że oprócz kosztów zakupu ważne są też koszty napraw. Pisałem dużo na ten temat na moim blogu o oszczędzaniu, bo samochód potrafi być studnią bez dna.
-
Gość: Kierowca, *.adsl.inetia.pl
2010/12/26 13:23:30
Ja również uważam żę lepiej nowszy niż starszy z wyższej półki.Kupiłem nowy dlatego że kto sprzedaje samochód 2-3 letni .Potrzebowałem małej pojemności benzynę klasy niższej średniej.oczywiście z maksymalnym przebiegiem jak na te lata 70000 i od pierwszego właściciela.Marki jakie brałem pod uwagę to honda opel toyota ford i oczywiście zero ofert kupna w całej polsce.Moi znajomi szukali nieraz rok zanim trafili odpowiedni egzemplarz bezwypadkowy i odpowiednio wyposażony.Trafiały się diesle z firm z przebiegami ok. 200000.Tak że nie chrzańcie że nie ma sensu kupowania nowego samochodu jeżeli ktoś ma pieniądze.Po 2-3 latach jak jest duży przebieg i był kręcony też może być do wymiany pół samochodu.
-
Gość: Jozin, *.devs.futuro.pl
2011/01/14 13:06:14
Jeszcze miesiąc temu miałem ten dokładnie ten sam dylemat. Wybrałem nowy z niższej półki.
Długo szukałem używanych - chciałem w miarę nowy (max 3-4 lata), nie mniejszy niż klasa kompakt (C) w granicach 30 tys.
Im dłużej szukałem, w tym większą wpadałem konsternację. Ogłoszeń w brud i wszystko świetne, ale ... Przecież każdy z tych 1-dno, 2-dwu, a może nawet 3-latków powinien mieć jeszcze GWARANCJĘ producenta - bo nie znam salonu który sprzedaje samochody bez gwarancji. Teraz sprawdzać portale - i wypiszcie mu tu te ogłoszenia samochodów, które jeszcze mają fabryczną.
Gwarancję się traci w zasadzie w dwóch przypadkach : po dzwonie albo po przejechaniu limitu kilometrów - w obu przypadkach dziękuję.
No i nowy to nowy, a nie wypierdziany przez jakiegoś niemca.
-
Gość: kuba, *.adsl.inetia.pl
2011/02/12 10:04:02
wszyscy mówią o gwarancji i związanych z nią przeglądami...
czemu nikt nie powie o Niezgodności Towaru z Umową? Niektóre gwarancje trwają dwa lata tyle co NTzU? I tu nie Gwarant dyktuje warunki tylko ustawa....
-
Gość: misiowaty, *.dynamic.chello.pl
2011/02/17 17:08:04
rozwiązanie jest proste: nie znasz się na samochodach kupuj nowe, znasz - kupuj używane
-
Gość: niskie-spalanie, 46.113.26.*
2011/02/22 10:22:32
Zgadzam się. Nie zawsze używane auto to oszczędność - czasem można wpaść w niezły kanał i spiralę wydatków z nim związanych.
-
elvez
2012/08/13 22:50:25
Ciekawy artykuł aczkolwiek osobiście nigdy nie doszedł bym do wniosku ze nowe auto = oszczędność. Wg mnie nówka to raczej synonim spokoju na max 5 lat jako że przez ten czas mamy gwarancję. Co do używanych to wiadomo że trafiają się cwaniaczki którzy wciskają ludziom buble które po przejechaniu 1tyś km rozpadają się na części składowe. Wiadomo też że można trafić na dobre używane auto aczkolwiek pamiętajmy że wszystko się zużywa i nie oczekujmy tutaj cudów. Jednakże obecnie na rynku są firmy które mogą nam pomóc. Obecnie natrafiłem na projekt Estimet.pl który ma zakładać rewolucyjne wykonywanie usług z zakresu obróbki blach i metali także wszystko zmierza w dobrym kierunku.
-
Gość: biznes, *.96.244.35.tvksmp.pl
2012/08/23 09:36:34
Nowe auto to wielki koszt, więc dla mnie to żaden dylemat. Uważam, że kupowanie nowych aut to zwyczajna strata kasy i to dużej kasy.
-
Gość: właścicielka polo, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/08/27 12:16:07
Poprzedni samochód kupiłam używany, niby wszystko było w porządku, mały przebieg, nie był bity. Potem miałam stłuczkę ktoś mi wjechał w tył i w warsztacie okazało się, że autko miało za sobą nie jeden wypadek, a wiele elementów było wymieniane na nieoryginalne części, po paru miesiącach zaczęło się psuć i pożarło tyle pieniędzy, że się w głowie nie mieści.
Teraz kupiłam auto z salonu, wszystko działa, nie był używany przez nikogo wcześniej, mam gwarancję to daje poczucie bezpieczeństwa i pewności. Cena też nie była bardzo wysoka, bo znalazłam na facebook-u fanpage "Auto Special - specjaliści od aut" i tam natknęłam się za tzw. ofertę miesiąca, z której skorzystałam.
-
Gość: Doradztwo biznesowe, *.free.aero2.net.pl
2012/09/10 21:36:41
lepszy używany ale z pewnego źródła np po znajomym który o auto dbał
--------
Doradztwo biznesowe i lokata w złoto
kamień elewacyjny, ogrzewanie kominkowe
Projekty indywidualne - osiedle ekologiczne
-
Gość: Piotr z CV Szablony Team, *.play-internet.pl
2012/10/08 08:16:59
Wg mnie nie ma idealnego rozwiązania czy używane, czy nowe. Zależy to od budżetu, jaki jest główny cel użytkowania pojazdu oraz ile jesteśmy w stanie w przyszłości dokładać do niego (bez względu, czy będzie to nowy czy używany samochód się zużywa i trzeba do niego dokładać). Jak to już wiemy, to zaczynamy szukać. Polecam najpierw popytać znajomych kierowców, którzy już swoje przejeździli. Po drugie poczytać rankingi i fora branżowe. Po trzecie znaleźć odpowiedni samochód i go oglądnąć, przejechać się nim, sprawdzić czy nic nie cieknie, jak odpala. Poza tym w sieci można znaleźć sporo artykułów jak się nie naciąć na używany samochód.

PS. Ja wolę mieć starszy, ale wyższej klasy samochód, niż nowy niższej.
-
2offroad
2013/01/09 15:41:28
Urzywane auto jest tansze niz nowe ale przez to ze jest uzywane trzeba sie spodziewac ze sie popsuje nie to co nowe auto ktore jest nieuyzwane tylko nowe
-
2013/09/06 10:13:37
Opłacać się opłaca zawsze - bo auto po wyjeździe z salonu traci 30% wartości - takie są fakty. A jak się jeszcze trochę przejedzie, poużywa to już w ogóle. Co nie zmienia faktu, że jak kogoś stać na nowy, to po co kupować używany. Ja miałem kiedyś w głowie biznes plan krok po kroku na firmę która sprowadza prawie nowe auta, ale zabrakło kapitału.
-
2013/12/17 14:24:15
Zapewne nie zawsze się opłaca. Ale dla wielu jest to znaczne ułatwienie tak jak rozliczenie przez internet, co nie?
-
2014/03/27 14:41:38
Nie zawsze, ale starsze 'luksusy' warto kupić, albo takie, które mają w standardzie podgrzewacze elektryczne w fotelach itd. Full klasa tak zwana, i to nie chodzi o mercedesy z 2001 bo to złomy są, tylko małe kompakty ;)
-
roonie42
2014/08/24 23:45:44
Wydaje mi się, że mam całkiem niezły patent na auta używane. Kupuje samochody od banków na aukcjach poleasingowych. Auta kilkuletnie, szukam czegoś w okolicy 100 000 przebiegu. Samochody są przed sprzedażą profesjonalnie sprawdzone, a żaden bank nie zaryzykuje kręcenia licznika, czy zatajania szkód.
-
burglin2
2014/10/03 11:47:32
Nie zawsze, broker ubezpieczeń mi odradził kiedyś zakup używanego ponieważ ubezpieczenia by mnie zjadło.
-
2014/12/17 15:44:02
Najbardziej opłaca się kupić używane, zadbane auto, które nie traci na wartości. Dobrym wyborem będzie Mercedes W124 lub 126: motoryzacja.znajdzto.pl/warminsko-mazurskie/elblag/mercedes-inne,155/mercedes-200-124-2-0-diesel-zdrowy,8089836.html
-
zespoly_weselne
2014/12/29 14:18:15
Ogólnie auta się nie opłaca kupować - zacznijmy od tego :P
To jest dobro luksusowe.
-
Gość: Irek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/01/04 17:54:50
a jak liczycie spadek wartości nowego auta od ceny katalogowej czy tej od faktycznie zakupionej / znają tylko 2 strony / Proponuje pogłówkować !!! i to mocno.
Czy oleje,płyny ,materialy, komputer itd , poza ASO dają za darmo !?
-
royal.house
2015/02/25 14:59:02
Przy zakupie samochodu używanego najlepiej wziąć ze sobą specjalistę w tej działce. Nawet jeśli będziemy musieli takiemu zapłacić jakieś pieniądze, to i tak zdołamy sporo zaoszczędzić na nietrafionym zakupie
-
mirkon5
2015/04/22 15:35:53
Czasami sie nie opłaca gdyż trzeba poświęcić sporo czasu na spawy administracyjne, naprawdę sporo.
-
2015/06/26 08:06:53
Zastanawiam się zawsze co się stanie z używanymi samochodami za X lat, przechodzi mi przez głowę taka myśl kiedy mijam skup aut za gotówkę.Wrocław wprawdzie nie jest miastem, w którym na co dzień można spotkać wysokiej klasy samochody, ale są inne, których los kończy się różnie.
-
Gość: Adrian, *.icpnet.pl
2015/10/16 16:32:01
Bardzo ciekawy temat został poruszony.
Osobiście jestem ogromnym zwolennikiem aut kupowanych w salonie.
Wynika to z prostego faktu, że to ja jestem tym pierwszym właścicielem i nie muszę zastanawiać się, co działo się wcześniej z tym i w tym samochodzie, a przede wszystkim mam gwarancję, że samochód składa się z jednego samochodu, posiada oryginalne i sprawne części oraz czuć zapach nowości.

Jest oczywiście jeden wyjątek. Gdy ogranicza mnie budżet, bądź mam okazję kupić tzw. "okazję" , która pochodzi od członka rodziny, znajomego, bądź znajomego rodziny, to mam większą pewność, że auto jest sprawna a o ewentualnych przeszłych i przyszłych naprawach będę wiedział.

Należy również pamiętać, że kupując samochód z salonu nie możemy być pewni, że ten egzemplarz będzie w 100% sprawny, jednak pewność i tak nadal jest większa, niż przy samochodach używanych.
-
Gość: Natalia, *.ssp.dialog.net.pl
2015/11/30 16:02:16
Ostatnio kupiłam używane stare auto, zapłaciłam za nie 1500zł musiałam włożyć 2500 zł żeby jeździło, choć poprzednia właścicielka zarzekała się, że wszystko śmiga bez dwóch zdań, więc nie warto.
-
21waldek
2015/12/08 19:25:31
Osobiście nie zdecydowałbym się na zakup samochodu używanego. Taka ewentualność mogłaby mieć miejsca jedynie w dwóch przypadkach:
1. życie by mi się źle potoczyło i nie byłoby mnie stać na salonowy egzemplarz,ani na kredyt na taki samochód, który byłby mi niezbędny
2. musiałby pochodzi z autoryzowanego komisu, który działałby przy sprawdzonym i zaufanym salonie samochodowym.
-
akademiaksiegowa
2015/12/09 12:15:18
Kogo w Polsce stać na nowe auta?
-
Gość: Kancelaria Kacprzak, *.internetdsl.tpnet.pl
2016/05/17 12:54:14
Przy używanych samochodach trzeba liczyć się z przykrościami, które mogą nas spotkać. Np. samo spotkanie może nas bardzo zdenerwować. Bo sprzedawca może się nie pojawić, może zataić kilka szczegółów lub po prostu może nas oszukać. Oczywiście nie warto szukać przysłowiowej dziury w całym, jednak warto mieć to na uwadze.
Ogółem bardzo ciekawy post, z którego można bardzo dużo wynieść. Super, że zdecydował się Pan go napisać.
-
banki24
2016/07/12 08:12:56
Moim zdaniem opłaca sie bardziej używane niż nowe, ale zdaję sobie sprawę że inni mogą mieć inne zdanie. Wszystko zależy jednak od tego na jaki egzemplarz używanego samochodu trafimy, jeśli uda nam się kupić zadbany egzemplarz przy którym "Niemiec płakał jak sprzedawał" to na pewno dobrze przy tym wyjdziemy.

Nowe auto to spore koszta jak i duża strata wartości samochodu przez pierwsze trzy lata, niektóre modele potrafią spaść na cenie nawet 60% przez te 3 lata. Do tego ubezpieczenie nowego auta może wynieść przez rok tyle co wartość niektórych samochodów używanych ;-)
-
medium42
2017/05/07 12:23:00
W najlepszej sytuacji są osoby, które znają się na autach lub mają taką bliską osobę. Wtedy idealnym rozwiązaniem jest zakup rozbitego samochodu i własnoręczna naprawa. Dzięki temu wiem co było uszkodzone, zrobimy to solidnie, a dodatkowo za całość zapłacimy dużo mniej niż za używane auto. Oczywiście jest z tym trochę zabawy, ale warto.
Frugal

Wypromuj również swoją stronę