Oszczędzanie | Jak wyjść z długów | Jak kontrolować wydatki
Kategorie: Wszystkie | lektury | linki | oszczędzanie | wyjście z długów | życie
RSS
poniedziałek, 15 lutego 2010

"Dlaczego osczędzanie pieniędzy jest takie ważne? Dlatego, że oszczędzanie oznacza samodyscyplinę, a samodyscyplina w jednym obszarze życia przekłada się na wszystkie inne obszary. Jeśli jesteś zdyscyplinowany w jednym ze swoich działań, umacniasz się we wszystkim innym, co robisz. Jeśli łamiesz dyscyplinę w czymkolwiek, słabniesz w każdym innym obszarze życia. Narzucając sobie dyscyplinę albo łamiąc ją, budujesz albo nadwątlasz samego siebie.

Jeśli nie znajdujesz w sobie tyle dyscypliny, by powstrzymać się przed wydawaniem wszystkiego, co zarabiasz, po prostu nie masz kwalifikacji, by stać się bogatym." [Brian Tracy, "Wzbogać się na swój własny sposób", Warszawa 2008, wyd. MT Biznes, s. 126-127]

piątek, 12 lutego 2010

Forsa

Fakty:

- 86% drogich luksusowych aut należy do ludzi, którzy nie są milionerami

- 16$ - tyle większość milionerów płaci fryzjerowi (łącznie z napiwkiem)

- 4 na 10 milionerów kupuje wina, które kosztują ok. 10 dolarów

Cytat:

Jest wiele słów, żeby opisać przyczyny kłopotów finansowych wielu ludzi. Ale jedno słowo zdecydowanie się wyróżnia: "udawacze". ("Washington Post")

Wniosek:

Przestań zachowywać się, jak bogaty, przestań udawać bogatego i zacznij żyć jak prawdziwy milioner. (Thomas J. Stanley)

wtorek, 09 lutego 2010

10 porad

W kontekście jakiejkolwiek życiowej zmiany, jakiegokolwiek postanowienia mówi się o drobnych krokach. Podobno nie wolno rzucać się na głęboką wodę, bo można utonąć. Jeśli dziś zaczynasz oszczędzać lub wychodzić z długów, zaatakuj swoje finanse zdecydowanie. Oto 10 prostych kroków, które w krótkim czasie odmienią Twój domowy budżet.

1. Zapisuj każdą wydaną złotówkę. Każdą! Wielu ten krok wydaje się głupi. Mówią, że to niemożliwe. Że za dużo drobiazgów w ciągu dnia kupujemy, by wszystkie zapamiętać. Jeśli naprawdę jest ich za dużo, zrezygnuj z nich od razu. Na pozostałe rzeczy bierz paragony i wpisuj tego samego dnia do arkusza kalkulacyjnego.

2. Ogranicz to, co pijesz. Zimne napoje = woda. Ciepłe napoje = herbata. Nic Ci więcej nie potrzeba. Zobaczysz, jak wiele można zaoszczędzić nie kupując żadnych soków, coli i kawy z automatu.

3. Przelewy bankowe tylko przez internet. Trudno w to uwierzyć, ale cała masa ludzi robi przelewy na poczcie. To strata miesięcznie nawet kilkudziesięciu złotych. Niepotrzebnie.

4. Rzuć wszystkie niezdrowe i drogie nawyki. Głównie papierosy puszczają z dymem budżet domowy. Ale piwo po pracy, kilka drinków w piątek wieczorem topią Twoje domowe finanse.

5. Rozrywka może być tania. Książki z biblioteki, filmy w tv, scrabble, które ściągniesz z zakurzonej półki. Jogging, sanki/rower (zależnie od pory roku), spacer śladem znanych ludzi z Twojego miasta... użyj swoich pomysłów, swojej wyobraźni. Ale naprawdę nie musisz z rodziną iść do multikina, żeby miło spędzić czas.

6. Pozbądź się skrytych wydatkożerców. Niepotrzebne kanały w kablówce (zlikwiduj), nieużywane minuty w drogim abonamencie telefonicznym (zmniejsz), odsetki z karty kredytowej (spłać). Poszukaj, rozejrzyj się. Skrytych wydatkożerców masz w swoim budżecie wielu.

7. Zjedz śniadanie. Gwarantuje Ci, że ryzyko kupowania drożdżowek, batoników i innych "junk-foodów" w ciągu dnia jest po zjedzeniu solidnego śniadania prawie zerowe. W skali miesiąca - kilkadziesiąt złotych in plus.

8. Spłać wszystkie długi. Nie tylko odsetki, które idą do banku ale też wszystkie obowiązkowe comiesięczne kwoty: minimalna spłata, rata etc. które potem pozostają dają ogromnego "kopa" naszym finansom. To jedno z dwóch (po dodatkowych zarobkach) największych turbodoładowań dla naszych pieniędzy.

9. Przygotuj obiad dzień wcześniej. Nic tak bardziej nie kusi, by zamówić pizzę, pójść na jakiegoś fastfooda lub po prostu kupić obiad na mieście, niż brak obiadu w domu. Po pracy nie chce nam się już wymyślać, kombinować, szykować, jesteśmy zmęczeni i głodni, więc idziemy na łatwiznę. A to oznacza wydatki. Dużo wydatków. Obiady domowe (im prostsze, tym lepiej) zostawiają w naszych portfelach naprawdę pokaźne sumy.

10. Zacznij, po prostu zacznij. Jeśli nie, ciągle będziesz mieć długi, ciągle pieniądze będą przeciekać przez palce.

poniedziałek, 08 lutego 2010

zima

Tegoroczna zima pokazała jak ważny jest fundusz bezpieczeństwa. Niższe niż zazwyczaj temperatury, więcej niż w poprzednich latach śniegu i dodatkowe wydatki zaczęły się mnożyć. I to w kilku sferach naszego życia.

Samochód. Podobno przy niskich temperaturach nasze auta spalają ok. 1,5-2 l./100 km więcej. To raz. Jeżeli ktoś nie miał (ja nie miałem) musiał kupić łopatę, żeby codziennie rano przywrócić wygląd samochodu od stanu: "igloo" do tego, czym zazwyczaj jeździ. To dwa. Akumulatory, klemy, wzywane do odpalania taksówki, taksówki, którymi musieliśmy na ostatnią chwilę jechać do pracy, bo samochód mimo najszczerszych chęci nie odpalił. To trzy. I to nie koniec różnych niespodziewanych wydatków związanych z samochodem.

Ubrania. Wiadomo - "na cebulkę". Więc przydaje się ich więcej niż zazwyczaj. Płaszcz sprzed roku okazuje się niewystarczający na taką temperaturę, więc żeby przeżyć kupujemy nowe, ciepłe kurtki. Buty zniszczone od soli wymagają naprawy (w najlepszym wypadku) lub wymiany (w gorszym). Cały budżet zaplanowany na ubrania szlag trafił, bo co chwilę okazuję się, że zima nie tylko zaskoczyła drogowców (choć moim kontrowersyjnym zdaniem nieźle sobie z TAKĄ zimą poradzili; widziałem to w wielu, wydawałoby się, hardcorowych miejscach... no, ale to temat na osobną dyskusję).

Jedzenie. Czuję jak mój organizm woła i krzyczy z wewnątrz: tłuuuszczu, tłuuuuszczu, cukróóóów, słooooodyczy..... I ja na ten zew odpowiadam. Ale (przyznajcie się!) nie tylko ja. Kanapka, jogurt i jabłko, które pakuję do pracy nie wystarczają. Potrzebuję konkretów, dużo konkretów (konkretnie widać to też na wadze), ale żeby przetrwać: jem. I rubryka "Jedzenie" w arkuszu wydatków pęcznieje.

Lekarstwa. A to na gardło, a to na osłabienie, a to na przeziębienie. Zdążyłem zapomnieć już, gdzie jest najbliższa apteka (zdążyłem też zapomnieć, że trzeba na lekarstwa przewidzieć jakąś kwotę w budżecie) a w ostatnich dwóch tygodniach musiałem sobie przypominać dwa razy. Na lekarstwa, wizyty lekarskie (o opatrunkach na zwichniętą od wywrotki na śliskim chodniku nogę nie wspominając).

Dom/Mieszkanie. Właściciele mieszkań podkręcają kaloryfery na IV a nie jak rok temu na III. To się odbije na rachunkach. Właściciele domów już musieli zamawiać kolejne tony węgla, bo to, co oszacowali jako wystarczający opał do marca właśnie się skończyło. Gdzieniegdzie pękają rury, niszczeją od srogich mrozów inne elementy, które trzeba wymienić. Wezwać fachowca... A odśnieżanie?! A tony śniegu?! A kto wykupił we wszystkich sklepach łopaty?! Do tego czasem trzeba zatrudnić chłopaków z sąsiedztwa, bo sami nie mamy kiedy odsnieżać.

Nie wierzę drodzy frugalowi przyjaciele, że wszyscy byliśmy na te wydatki dobrze przygotowani. Nie byliśmy, ale warto wyciągnąć lekcję. I przypomnieć sobie, że solidny fundusz bezpieczeństwa to podstawa spokojnego budżetu w domu. Bo... zima się skończy a niespodziewanych lub niespodziewanie dużych wydatków nie zabraknie.

 

Frugal

Wypromuj również swoją stronę